3.31.2016

Calling bullshit, czyli energia mi spływa nogami

Na początek ogłoszenie - założyłam blogaska dla starwarsowego fanficzka, więc komciujcie!

Natomiast w calling bullshit będzie o spodniach i sukienkach. Na wypadek, gdybyśmy mieli tu czytelników z Urana (pozdrawiam pana z poprzedniego CB!), wytłumaczę: spodnie to takie połączone na górze dwie rury, które ludzie zakładają na nogi, aby w nich chodzić. Sukienki natomiast są typem ubioru, w którym nogi są zakryte jedną rurą lub płachtą materiału.

Fakt, czy zakrywasz kończyny dolne jedną czy dwoma materiałowymi rurami w sumie nie ma praktycznego wpływu na nic, poza wygodą chodzenia, dlatego normalny gatunek miałby to gdzieś.

Niestety, drodzy Uraniacy, my tu na Ziemi jesteśmy totalnie popiedoleni.

(żartuję, Kylo wygląda zdecydowanie bardziej interesująco w spodniach niż w sukience)

Tym oto sposobem przechodzimy do tematu notki, czyli sukienek.

Słuchamy, słuchamy.

1. W sukience o wiele prościej zrezygnować z męskich zadań. Taszczyć ze sklepu ciężkie torby będąc w długiej sukni jest co najmniej niewygodne a ponadto nieładnie. 

Kobietom, które nie posiadają męża/chłopaka do pomocy zakupy nosi:
a. zmaterializowany specjalnie do tego celu prawdziwy, męski husarzo-drwalo-astronauta bez koszulki;
b. znajoma dwumetrowa lesbijka-kulturystka (wiadomo, lesbijki nie kobiety, więc pewnie sukienek nosić nie muszą);
c. nikt, zakupy same się teleportują do domu?

I w ogóle nie ma potrzeby bo najprawdopodobniej ktoś przyjdzie z pomocą.

A jak nie, to można zawsze się uwalić na środku sklepu i czekać na cud.
2. Nakładając sukienkę i buty od razu zauważam jak zmienia się moja postawa i sposób chodzenia.

Gdy te buty są szpilkami, to nie musisz do nich nakładać czegokolwiek, aby zmienił ci się sposób chodzenia.

Wydawało by się z zewnątrz, że jest to nie tak wielka zmiana ale wewnątrz zmiany są olbrzymie.
 Jak wygląda wewnętrzna zmiana sposobu chodzenia? RTG stawu skokowego wychodzi jakieś popaprane, czy co?

4. Ubierając suknię ma się chęć od razu zrobić porządek z włosami i zrobić makijaż. To wymusza dbałość o siebie. Potrzeba poświęcić więcej czasu i sił na wyjście z domu ale to jest tego warte.

Jeśli jednak nie masz chęci malować się pomimo sukienki, to prawdopodobnie nie jesteś kobietą i pochodzisz z Urana. W sumie więc masz szczęście - Uran może nazywa się głupio, ale nie ma tam blogerów lajfstylowych.

5. Mężowi bardzo podobam się w sukienkach i o ile dawniej musiałam długo prosić o nowy sweter to dziś on nieustannie się pyta: „nie kupić mi jeszcze jednej sukienki? A może potrzebujesz nowy naszyjnik?” 

 Uzależnienie materialnych korzyści od stopnia fizycznej atrakcyjności dziwnie pachnie mi czymś, co zaczyna się na "prosty-", a kończy na "-tucja". Nie wiem, ja tam bym wolała, aby mi ktoś kupował rzeczy, bo są mi potrzebne, a nie, ponieważ ładnie wyglądam.

6. Mamy o wiele mniej sprzeczek a kłótnie bywają wiele lżejsze i szybciej mijają.

 Bessęsu. Przecież wiadomo, że to akurat wpływ koniunkcji Jowisza i Neptuna w połączeniu ze zmniejszoną ilością chemtrailsów w szczepionkach, a nie żadnych sukienek.

Teraz o wiele łatwiej jest mi płakać podczas kłótni a nie krzyczeć tak jak dawniej.
  Płacz w makijażu? Czy ona ona rozumu nie ma? To takie nieładne...

7. W ogóle stałam się mniej drażliwa, zła i marudna. Przestałam złorzeczyć i doświadczać innych nieprzyjemnych uczuć. Ogólnie sytuacji dla ich doświadczania jest mniej.
I znowu - to wpływ pozytywnego przepływu czakr u Donalda Tuska podczas wizyty u Obamy, a ne żadne sukienki. Wierzcie mi, mam blogaska, znam się.

8. Wokół mnie zaczęły się wydarzać małe cuda. Na przykład odnalazłam linię rodową mojego ojca- mam nadzieję niebawem ich poznać i odwiedzić jego mogiłę. Szukałam ich ponad 5 lat.

Ej, ja odnalazłam kuzynkę, będąc nie dość że w spodniach, ale jeszcze w trampkach ze Spider-Manem. Czy autorka miała wtedy na sobie coś ze Spider-Manem? Może znowu szuka powiązania w nieodpowiednim miejscu...

9. Mąż o wiele częściej przynosi mi kwiaty i wręcza podarunki. W ostatnim roku podarował mi wszystko to o czym marzyłam przez ostatnie 7 lat. Może dlatego, że nauczyłam się prosić, być natchnieniem i obdarzać błogością?

Nope, Tusk u Obamy, przykro mi, m'am.

11. Przez ten rok mąż co najmniej dwukrotnie powiększył dochody i swoje zarobki a przy tym zrezygnował z tych projektów, które ciągnęły z niego energię i zaczął rozwijać te, które dawno już chciał rozwijać.
 God bless you, Tusk.

13. Zaczęto mi ustępować miejsca w komunikacji – nie dlatego, że jestem w ciąży czy z dzieckiem ale dlatego, że wyglądam jak kobieta. I co zadziwiające – miejsca ustępują mężczyźni.

Cóż, ja nawet bez sukienki wyglądam jak kobieta. Jeśli autorka potrzebuje sukienek do tego, aby ktoś się zorientował, że jest kobietą, może ludzie nie ustępują z uprzejmości, tylko dlatego, że widzą, np. Jar Jara w sukience? 

14. W sukience jest cieplej zimą bo noszę wysokie buty i długi płaszcz. Jest o wiele cieplej niż w dżinsach, kurtce i bucikach.

Do dżinsów absolutnie nie można zakładać wysokich butów i długiego płaszcza.

18. Prościej mi zajmować się kobiecymi zajęciami. Ubieram sukienkę- – i dawaj do kuchni albo do sprzątania. Zadania te wychodzą prościej i z większą radością.

Zwłaszcza dobrze wychodzi czyszczenie kibelka i mycie okien. 

Gdyby Uraniacy się zastanawiali, czemu sprzątanie to kobiece zajęcie, informuję, iż dlatego, że autorka wpisu tak napisała, a przecież nikt nie napisałby nieprawdy w internecie.

19. Jest mi o wiele prościej rozwijać cechy kobiece. Łatwiej być czułą i dobrą kiedy na tobie lekka suknia. Praktycznie niemożliwe jest bycie posłuszną i łagodną będąc w grubych dżinsach.

No dobra, to już nie jest wina Tuska, to zbyt okrutne nawet na niego.

20. Przestałam się rwać do pracy. O ile dawniej wiele czyniłam w sprawach pracy zarobkowej – pomagałam mężowi tu i tam, robiłam za niego to i tamto i wyczerpywałam się przy tym kompletnie to dziś zajmuję się tylko tym co należy do mnie – ponadto tym co mi się podoba. 

Kobietom niezamężnym pieniądze przynosi ta sama lesbijka-kulturystka co wyżej.

22. Jest niewiele kobiet na ulicach w spódnicach i sukniach dlatego faktycznie się wyróżniam biorąc pod uwagę fakt, że nie noszę krótkich mini lecz eleganckie długie spódnice, które tak miło szeleszczą i układają się podczas chodzenia.
 To samo sprawią trampki ze Spider-Manem, a one dodatkowo dają +10 do szacunu u przedszkolaków w tramwaju.

25. Zaczynam wyczuwać płynność żeńskiej energii – jej łagodność i delikatność. Dużo łatwiej jest zaufać życiu i płynąć z jego nurtem.

Rzeczywiście, płynność żeńskiej energii zapewne bardziej czuć w sukienkach niż spodniach, zwłaszcza, gdy nie nosi się bielizny.

Nie czuję się specjalnie przekonana do sukienek, skoro robią kobiety posłusznymi, niezainteresowanymi pracą oraz czekającymi, aż ktoś im łaskawie pokupuje resztę garderoby. Od dziś będę je nosić jedynie, gdy wykryję neutralizujące wpływy na froncie politycznym Rosji pozytywnie korelującym z aktualną fazą Księżyca. 

I na koniec pamiętajcie - nieważne, co nosisz na tyłku, jeśli akurat jesteś półnagim, spoconym Hugh Jackmanem. W innych przypadkach też nieważne, ale zdecydowanie lepiej być Hugh.




26 komentarzy:

  1. Rak. Rak wszędzie. Czego ona nakłada do tych szpilek, że zmienia się jej wnętrze?

    OdpowiedzUsuń
  2. ja bym pragnęła zauważyć, że ubierać się jest zwrotnym. Można ubrać SIĘ w sukienkę. A buty to co najwyżej założyć. Podejrzewałabym zatem wpływ noszenia sukien na znajomość języka polskiego. Co by było straszne, kocham suknie prawie tak samo jak polszczyznę!

    OdpowiedzUsuń
  3. Inne rasy to się przy nas chowają ze wstydu i nie przyznają w ogóle, ze wiedzą co to są ludzie. I jakoś cieżko im się dziwić.
    My z koleżankami się nadal zastanawiamy jakim cudem pensja męża tej kobiety wzrosła po tym, jak zaczęła nosić sukienki. On dostał jej ciasnawe spodnie i panowie szefowie dostali ślinotoku na widok jego jędrnej dupci? hehe, za dużo gejozy >.<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za ten komentarz. Po tak zacnym tekście jeszcze się uśmiałam nieziemsko. :D

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czy trampki ze Spider-Manem też szeleszczą miło przy chodzeniu? ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Q, grzebałam sobie dzisiaj u ciebie na blogu i sądzę, ze ten tekst pasuje idealnie do dzisiejszego przypadku xd http://z-piwnicy.blogspot.com/2015/06/calling-bullshit-prawdziwi-ludzie-na.html

    OdpowiedzUsuń
  7. po przeczytaniu twojego artykułu i artykułu tej pani dochodzę do wniosku że "płynność żeńskiej energii" to inaczej powiew wiatru na broszce. Ciężko uświadczyć w spodniach dlatego nie masz w nich takich supermocny jak w kiecce. Tylko teraz pytanie: Czy Szkoci w spódniczkach też doświadczają "płynności żeńskiej energii" czy jest to inny powiew mocy?

    OdpowiedzUsuń
  8. https://indianchinook.wordpress.com/2016/01/11/wiedza-slowianska-na-temat-natury-meskiej-i-zenskiej/

    na tej zajebistej stronce wyczaiłam jeszcze inny artykuł, którego w szczególności pierwsza połowa jest niezwykle pouczająca. Kolejna lekcja kobiecej natury od jakiegoś ziomeczka - thanks, sth' I was looking for

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, na tej samej stronie jest wyjaśnione też, o co chodzi z tą energią: "Kobieta zbudowana jest tak, że energię czerpie z dołu, od Matki Ziemi, napełniając i wzmacniając swoją naturalną płodność (rozumianą również jako zdolność do przekazywania myśli i uczuć do kanału materializacji). Mężczyzna pobiera energię z góry, odżywiając i wzmacniając swojego ducha – swoją moc, mądrość i szlachetność. Macica to naczynie, gdzie gromadzona jest żeńska, ziemska energia. Mężczyźni, ponieważ tego organu nie posiadają, mogą otrzymać tę energię tylko od kobiety. Aby prawidłowo pobierać i gromadzić energię żeńską, niezbędne jest ubieranie przez kobiety długich spódnic lub sukienek. Widzimy to zresztą w wielu kulturach. Jak to działa? Spódnica o długości do samej podłogi układa się w stożek i poprzez kołysanie się i zakręcanie podczas chodzenia tworzy pola torsyjne pomagające pobierać, przewodzić (dzięki stożkowemu kształtowi) i utrzymywać niezbędną dla kobiety energię ziemską. Jeśli zakładamy krótką spódniczkę ten stożek się zmniejsza, a zatem i skraca się zasób otrzymywanej energii. A kiedy kobieta ubiera spodnie, zamyka zupełnie energetyczny kanał łączności z Ziemią, a spodnie uciskając na organy miednicy mniejszej i hamując ruch krwi i energii sprawiają, że święte naczynie kobiety pozostaje puste."
      I jeszcze dla ścisłości: "Po trzecie, dziewczyny – przestańcie nosić majtki, szczególnie stringi – to rzecz, która jest totalnie niepotrzebna i również szkodliwa, jeśli chodzi o swobodę przepływu energii. Spróbujcie parę dni chodzić w samych rajstopach, a latem bez niczego – poczujecie taką różnicę, że już nie wrócicie do bielizny (oprócz dni, kiedy miesiączkujecie i używacie podpasek)."
      Całość:https://indianchinook.wordpress.com/2016/01/26/%EF%BB%BF-slowianska-wiedza-na-temat-odziezy/#more-1427
      Zaczęłam przeglądać tego bloga, bo interesuję się różnymi mitologiami, ale takiej ilości "jedynie słusznych ideologii" nie zniosę...

      Usuń
  9. Całość brzmi rzeczywiście jak pieprzenie wariata, ale myślę, że brak tu trochę kontekstu. Całość jest tłumaczeniem z rosyjskiej strony a oni są w mateczce Rassiji naprawdę znacznie bardziej patriarchalnie popieprzeni niż my w Polszy. Ponadto omawiany blogasek to jakiś osobliwy amalgamat słowiańsko-aryjsko-wedyjski. Na Światowida, jak autor(ka) znalazł(a) to cudo?

    OdpowiedzUsuń
  10. Chyba się jednak cieszę, że mam trampki ze Spider Manem.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja zawsze noszę spodnie. Czy to znaczy, że nie dbam o siebie i nie wyglądam jak kobieta? ;( Choć w sumie, w tramwajach często mi ustępują. Ale to chyba dlatego, że wyglądam jak trup, przez chorobę lokomocyjną...
    I czy tylko ja mam podejrzenia, że ten tekst napisał mężczyzna, który lubi kobiety w sukienkach/spódnicach?

    OdpowiedzUsuń
  12. Prezydencie, wszystko pięknie i śmiesznie, ale poskarżyć się muszę. Jak to że niby Kylo Renowi lepiej w spodniach? A Amidala!Kylo? Oburzam się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgiń, przepadnij! Kyluś w makijażu, brrr...

      Usuń
  13. Ciekawe czy płynność żeńskiej energii udziela się też księżom?

    OdpowiedzUsuń
  14. Czyli że sukienka to taka współczesna wersja futurystycznej obroży niewolnika? Wiecie pełen zestaw, razem z kolekcją prochów otępiających i elektrowstrząsów? Żony ze Stepford normalnie. Może trzeba małżonka zapytać czy jej czymś ubrania nie doprawia? A tak poważnie, wpisy podobne do cytowanego bloga odbierają mi wiarę w ludzkość, żeby zaraz potem przywracali mi ją ludzie myślący podobnie do Q. Dzięki.

    OdpowiedzUsuń
  15. Czy można gdzieś złożyć podanie o przyznanie obywatelstwa Urańskiego?

    Prezydencie Q cudownie skomentowane, lepiej się nie dało. lubiłam nosić sukienki i te długie szeleszczące miło, i te krótkie ale teraz chyba przestanę. Skoro mam się od tego stać potulna i posłuszna lepiej nie ryzykować. Chociaż ten męski husarzo-drwalo-astronauta bez koszulki w dodatku prawdziwy do noszenia zakupów brzmi interesująco. Jak na razie się nie objawił, może kiedyś...

    rose29

    OdpowiedzUsuń
  16. Matko, co za bełkot..Faktycznie,żona ze Stepford. Mózg jej w kieszeń od sukienki wpadł.

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
  17. Borze zielony, nie wiem kiedy ostatnio czytalam cos rownie glupiego. Podobnie jak jeden z komentujacych cytowanego przez Ciebie bloga uwazam, ze to musial pisac mezczyzna i to albo ksiadz, albo jeden z ultrakonserwatywnych katoli. Ale dziwie sie ze nie zacytowalas punktu 15., tez jest miodny!

    OdpowiedzUsuń
  18. Chcąc zasięgnąć opinii męża oraz psychologa (dwa w cenie jednego) spytałam, czy zwrócił kiedyś uwagę by moja garderoba robiła mi zmiany w mózgu i sprawiała, że jestem mniej kobieca, posłuszna i łagodna. W odpowiedzi usłyszałam: "Ty w ogóle nie jesteś posłuszna i łagodna. Jakbyś była posłuszna i łagodna, to byś nie była kobietą, tylko jakimś maślakiem"

    OdpowiedzUsuń
  19. Uwielbiam nosić sukienki, właściwie noszę je głównie, spodni mam jedną parę. A jednak taki metafizyczny bullshit jakoś do mnie nie trafia. Może dlatego, że wystarczy spojrzeć na Cate Blanchet w którymś z jej kostiumów (mam na myśli zestaw spodnie-marynarka), żeby stwierdzić, że jest dużo bardziej seksowna niż ja w jakiejkolwiek kiecce. Poza tym wtf? To brzmi jak rozwinięta myśl, że zna swoje miejsce i jest ono w kuchni.
    A co do trampek ze spidermanem... Ja tam noszę kiecki i trampki. Działa i jest ultra wygodne.
    A przepływów żadnych nie mam. Myślę, że z tym to elegancko do psychologa albo ginekolog. Ewentualnie urologa, jakiś problem z nietrzymaniem moczu?
    Gratuluję trafnych komentarzy ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Mnie rozśmieszył gościu twierdzący, że dziewczyny powinny tańczyć z każdym. Gościu mówił też, że jak kobiety odmawiają, to są najgorsze i nie mogą liczyć na jego sympatię. Został już trochę podsumowany:

    https://www.youtube.com/watch?v=lJrjf7EHQag

    OdpowiedzUsuń
  21. Where have you been all my life? The wpisy są genialne. Pisz więcej, koniecznie.

    OdpowiedzUsuń