12.07.2015

Piwniczna recenzja: Exitus Letalis: tom I, Kattlett

Za jakie grzechy…
Mniej więcej co miesiąc ktoś pisze do mnie z prośbą w stylu: “Q, weź zrecenzuj Exitus Letalis, to złe jest”. A ja na to: “W życiu o tym nie słyszałam”. I mija kolejny miesiąc i znowu: “Q, Exitus Letalis…”, więc w końcu powiedziałam: “Lol, dobra”.
Znaczy, nie do końca tak było, ale rozumiecie tok myślenia.
Zacznijmy więc od początku.


Exitus Letalis jest komiksem tworzonym przez artystkę o pseudonimie Kattlett i wydawanym przez Kotori… i w sumie mogłabym na tym zakończyć, bo wiecie… to Kotori. Udawajmy jednak, że nic nie wiemy o tym wydawnictwie
(jeśli istnieją jeszcze ludzie, którzy FAKTYCZNIE nic o nim nie wiedzą, to serio, róbcie wszystko, aby tak zostało)
i przyjrzyjmy się samemu dziełku.
Na początek, tradycyjnie, anegdota.
W życiu każdego człowieka przychodzi pewien moment, usytuowany najczęściej w okolicach końca gimnazjum. Nie chodzi mi o coś tak prozaicznego jak bierzmowanie, pierwszy raz czy pierwsze sto przeczytanych yaoiców, ale o poważną zmianę w myśleniu. A mianowicie, mniej więcej w tym okresie człowiek orientuje się, że niektóre rzeczy, uważane przez niego w gimbazie za śmieszne, wcale takie nie są.
Na przykład to, że pani od przyry powie na lekcji “penis”.
Albo fakt, że koleżanka ma w torebce podpaski.
Lub filmy Adama Sandlera.
Niektórym zmiana w postrzeganiu rzeczywistości przychodzi naturalnie. Inni dowiadują się, że coś jest nie tak, gdy nagle zachichoczą na biologii w liceum i w klasie nastanie taka krępująca cisza…
Exitus Letalis to takie pół godziny krępującej ciszy.
Fabuła wygląda następująco: Eva Monroe, która jest osiemnastoletnią genialną psycholog z narkolepsją dostaje polecenie od hipertajnej organizacji. Jej zadaniem jest rozwikłanie zagadki nieśmiertelności gromady weteranów drugiej wojny. Wyżej wymienieni to gromada wyglądających jak typowe mangowe bishe gówniaków z szeregiem chorób wybranych na zasadzie losowego strzelania rzutkami w podręcznik do psychiatrii. Przez bite sto stron komiksu nasza genialna psycholog zajmuje się interakcjami z naszymi gówniakami, czytelnik zajmuje się fejspalmowaniem, gówniaki zajmują się byciem żenującymi, po czym komiks się kończy. Na ostatnich stronach nasza genialna psycholog wpada na pomysł przeczytania akt medycznych naszej drużyny marzeń, co utwierdza czytelnika w przekonaniu, że zatrudnienie na jej miejsce chomika miałoby więcej sensu, bo gryzoń przynajmniej mniej żre…

exitus.png


Jeśli brzmi to dla Was koszmarnie głupio, nie regulujcie odbiorników.

Zacznijmy od największego problemu naszego komiksu, a mianowicie bohaterów. Mają oni cechy dobrane na zasadzie “brzmi fajnie i mrocznie, walne se do komiksa”. Protagonistka choruje na narkolepsję, co nie przeszkadza jej skończyć studiów w wieku osiemnastu lat. Nie przeszkadza jej kierować samochodem. Jestem pewna, że gdyby starała się o fuchę kierowcy rajdowego, fakt, że może stracić świadomość popitalając trzysta mil na godzinę po torze, także nie stanowiłby problemu. Mamy też nasze gówniaki, tj. szanownych weteranów. Jeden podobno jest seksoholikiem. Jeśli ktoś widział słynny film traktujący o tej chorobie (ten z gołym Michaelem Fassbenderem)...

michael_fassbender_1.jpg
(chwila przerwy na reklamę - obejrzyjcie Wstyd)


...wie mniej więcej, na czym to polega. Otóż w Exitus Letalis polega to na zachowywaniu się jak dwunastolatek, który właśnie zobaczył pierwsze porno (u kolegi Zdzisia, bo w domu ma blokadę rodzicielską). W sumie nasz seksoholik nie wydaje się osobą, która kiedykolwiek seks uprawiała. Mamy sadystę, rzucającego tekstami tego samego gimnazjalisty, który tym razem dorwał się do Piły 3D, kiedy rodzice akurat byli w kościele. Znowu, żadnego innego potwierdzenia rzeczonego sadyzmu. Mamy schizofrenika i…
Stop. Teraz na poważnie. Moja ciotka choruje na schizofrenię. To poważna choroba. Psychotyczna. Wymaga kontroli lekarza. W komiksie schizofrenia charakteryzuje się… wiecie co? W sumie to chyba niczym. Znaczy, zakładając, że upośledzenie umysłowe nie wchodzi w spektrum choroby.
Mamy geja, który jest gejem. Rozumiecie to? Jest GEJEM. Klub Gejów w Exitus Letalis ma chyba trzy zasady:
  1. Zawsze mów o Klubie Gejów
  2. Zawsze mów o Klubie Gejów
  3. Zawsze, kurwa, mów o Klubie Gejów

Nasz bohater więc jest gejem. Robi gejowe rzeczy. Zajmuje się fotografowaniem gołych męskich zadków i…

11073055_1559411530950377_1378905242549489346_n.jpg
(Tak, nie żartowałam z tą krępującą ciszą)


...no, robi takie rzeczy. Ale nie uważajcie, to jakiś wyjątek, bo jego heterokoledzy zachowują się podobnie w stosunku do Evy. Jeśli macie skojarzenia z gromadą pawianów na wybiegu, którym po miesiącach ktoś podrzucił samicę, to proszę, nie obrażajcie pawianów.
Powtórzę jeszcze raz.
Niektóre rzeczy NIE są śmieszne.
Nie są śmieszne na trzeźwo. Nie są śmieszne po alkoholu, po zbombieniu się jak Drezno za pomocą dwumetrowego bonga i dodatkowo napompowaniu gazem rozweselającym. Gdyby ktoś mi odpowiedział najlepszy żart świata i chwilę później pokazał dowolny kard z Exitus Letalis, nie zaśmiałabym się.
A, niestety, jest tego więcej.


11866308_1596037237287806_1148741888791663137_n.jpg
(predyspozycje bohaterki do bycia psychologiem - rycina poglądowa)


Mniej więcej co stronę mamy teksty tego typu, odnoszące się głównie do seksu, genitaliów i okolicy. Nie mówię, że żarty genitalne nie mogą być śmieszne. ADIC Johnsson (Limitless) był całkiem zabawny, znalazłabym jeszcze pewnie kilka przykładów. Ale samo to, że bohaterowie są niezdolni do jakichkolwiek funkcji poza macaniem się nawzajem śmieszne nie jest.
Wróćmy jednak do fabuły.
Ale na krótko. Fabuły ten komiks nie ma.
Okej, to na tyle, więc wiecie…
Co? Za mało? No dobra. Eva przyjeżdża do gówniaków. Dzieją się żenujące rzeczy. Zły ksiunc porywa Evę i ryje jej nożem na ciele mroczne słowa, aby potem bohaterka wyglądała bardziej cool. Nic z tego nie wynika. Dzieją się żenujące rzeczy. Koniec.
W kwestiach technicznych komiks nie wypada źle. Jak na “polską mangę” trzyma wysoki poziom pod względem rysunków - nie są one jakieś cudowne, proporcje bohaterów szaleją, sporo teł to ewidentnie zdjęcia przepuszczone przez Photoshopa, ale trudno mi czepiać się po tym, jak recenzowałam Sitriel.
Exitus Letalis jest, jak głosi obwoluta, mangą przeznaczoną dla dorosłych czytelników. To chyba największe nieporozumienie tego dzieła. To pozycja wyjątkowo infantylna, przepełniona gimnazjalnym humorem, brakiem wyczucia w opowiadaniu o seksie, o chorobach, o zbrodniach. Wszystko jest płytkie jak kałuża - fabuła, postacie, elementy z założenia mroczne i wywołujące strach żenują jeszcze bardziej niż elementy komiczne. Wszystkie postacie używają tego samego, inspirowanego odzywkami rodem z podstawówki języka.
Komiksu należy unikać za wszelką cenę. Są rzeczy, z których poziomu można się śmiać, zabawne na jakimś metafizycznym gruncie. Exitus Letalis wywołuje jednak ciszę i ewentualnie rechot dochodzący z pobliskiej podstawówki.

Ocena: 3/10

25 komentarzy:

  1. http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53662,19207767,manga-z-sokolki.html - Jeśli masz rację w swojej recenzji to po tym artykule dopiero się uśmiejesz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "W liceum nie miałam znajomych. Moje postaci zastępowały mi ten brak." - no i po co wchodziłam w ten link?

      Usuń
    2. Ten tekst...piszą o niej jak o bohaterce narodowej, a dziewczynie nic ponad rysunki nie wychodzi.

      Usuń
  2. To chyba najpiękniejsza recenzja EL jaką czytałam <3

    OdpowiedzUsuń
  3. W trzecim tomie okazuje się, że główna bohaterka nie skończyła studiów, nie jest psychologiem, nie zna się na tym (było widać) i nie jest genialna. I jest całkiem inny powód, dla którego ona została tam wysłana.
    Ogólnie słaby komiks, byłby znacznie lepszy, gdyby autorka nie rysowała tych żenujących żartów... nie wiem kogo one śmieszą. Kupuję w sumie dlatego, by wspierać polskich artystów. To jedyny polski komiks rysowany "mangowo", na którego kreskę jestem w stanie patrzeć i nawet podoba mi się to co widzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kreska Katt nie jest zła. Jest nawet dobra. Ale te historie nadają się do webkomiksów, nie do wydania na papierze i tu tkwi problem.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Co masz do webkomiksów? D: Jest sporo całkiem fajnych tytułów z ReLIFE (według mnie) na czele.
      http://mangafox.me/manga/relife/

      Usuń
    4. Nic nie mam! Sama czytam! Twierdzę tylko, że to jeszcze nie ten poziom, żeby to to wydawać xD Niech dziołcha zostanie przy webkomiksach, bo to jej wychodziło.

      Usuń
  4. Q, a możesz proszę rozjaśnić, dlaczego pleśń na ranę to mądry pomysł? Bo istotnie brzmi trochę głupio (i coś mi świta, że w wiedźminie był taki motyw), a ja nadal sie zastanawiam akurat nad tym...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pleśń jest bakteriobójcza, najprościej rzecz ujmując. Oczywiście, jest to metoda stosowana w czasach, kiedy nie znano pojęcia antybiotyku, dzisiaj raczej więc nie polecam.

      Usuń
    2. A właśnie, jak już przy tym obrazku jesteśmy - coś mi świta, że jest to chyba z jakieś części Strrasznej Historii/Monstrualnej Erudycji. Mogłabyś mi Q powiedzieć z któregoż to tomiku?

      Usuń
    3. Nope. "What if...?" Randalla Munroe.

      Usuń
  5. Hmm ja również bardzo lubię rysować postaci i kiedyś mocno interesowałam się mangą. Pamiętam że kilka razy brałam się za tworzenie bohatera, który miałby problemy psychiczne, np. właśnie schizofrenię, jednak szybko dotarło do mnie że tak naprawdę to jedyne czego chciałam to pretekst żeby ten bohater mógł tak smutno patrzeć i być taką zagubioną owieczką, którą ktoś musi wyprzytulać XP (Noł hejt plz, każdy ma jakiś guilty pleasure). Kiedy zrobiłam research w internecie na temat różnych chorób psychicznych wiedziałam już że nie chcę i przede wszystkim nie potrafię stworzyć wiarygodnego bohatera schizofrenika.
    Do czego zmierzam? Wydaje mi się że autorka nigdy nie wykonała kroku, o którym mówię i (choć nie czytałam Exitus Letalis, więc możecie mnie poprawić) choroby psychiczne dają jej pretekst żeby naginać zachowania bohaterów tak, jak jej się tylko podoba.

    Nooo ale dośc o tym, recenzja jak zwykle super ^_^
    Śmiechłam

    OdpowiedzUsuń
  6. ładna kreska, gdyby tylko nie było tych dymków- kupiłabym jako artbook. Teksty komiksowego geja (ładnie to swoją drogą wygląda- jeden seksoholik a drugi też chory, homoseksualista) kojarzą mi się z ze świeżo przeczytanym "Lubiewem" (jak to odmienić?), tylko nie wiem czy autorce o to chodziło. Niemniej wyszło całkiem autentycznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ojoj, ta jedna strona z tym "gejem" obraziła mnie bardziej niż tysiąc słów, a wcale nie jestem jakoś szczególnie wyczulona na homofobię O_o
    Fajnie, że wreszcie ktoś odpowiedni zabrał się za pisanie o tym Wiekopomnym Dziele, aspiruję do Twojego poziomu hejterzenia poprzez precyzyjne nazywanie rzeczy po imieniu.
    W jednym szanuję Kotlet - jest pracowita i wypuszcza te swoje dzieła w miarę regularnie, no i dała radę się odpowiednio zareklamować i trafić do gimbazjonów, być może te mhroczne, tajemnicze i romantyczne schizofrenie są do tego kluczem. W rysunkach nie gustuję, zbyt przeciętne, ale poprawne - natomiast kadrowanie i kompozycja mnie ostro odpycha, jak już dziewczyna nie czyta komiksów, to mogłaby przynajmniej wciągnąć coś teoretycznego, jakiegoś McClouda, przystępny jest. No ale nieumiejętność komiksowania to problem polskiej mangi in general. Tak jak strach przed kolejnym odcinkiem Uwagi jest nadal żywy (ostatnio znajomej nauczycielce opowiadał o tamtym pamiętnym uczeń, którego jeszcze wtedy na świecie nie było xD), tak jest i przeświadczenie, że jak ktoś umie rysować, to komiks to tylko dużo różnych obrazków na każdej stronie.

    OdpowiedzUsuń
  8. O Eru Iluvatarze, stało się tak, ze studiuję psychologię i akurat w tym semestrze mam zajęcia z takich przedmiotów jak "psychiatria" czy "neuropsychologia". Ponieważ na studia te poszłam z czystej fascynacji zaburzeniami psychicznymi i z miłości do wyszukiwania pewnych wzorców w zachowaniach ludzkich, nauka przyjemnie mi płynie mimo swojego ogromu. Jednakże samo przeczytanie recenzji tej mangi "zmolestowało" mój psychiatryczno-psychologiczny mózg w całości i chcę mi się płakać z żalu. Nie chcę wiedzieć jak zły musi być cały komiks. Po prostu nie chcę.
    Dziękuję za reckę, którą potraktuję jako ostrzeżenie.
    Jeśli natomiast chodzi o artystkę: Moja droga, fajnie że potrafisz wyszukać jednostki chorobowe w ICD-10. Szkoda tylko, ze przy okazji nie jesteś w stanie znaleźć niczego co traktowałoby o zawodzie psychologa jako takim, o całej jego specyfice. To tak jakbym napisała książkę o pilocie w kółko powtarzając "naciskał przyciski na tablicy rozdzielczej", bo nie miałabym pojęcia jak się nazywają,a byłabym zbyt ograniczona, by chociaż poszukać w sieci albo zapytać kogoś znającego się.

    OdpowiedzUsuń
  9. Może się czepiam, ale... Jako potencjalny konsument mam chyba prawo się wypowiedzieć?
    Czy ja wiem, czy ta kreska naprawdę taka ładna? Z pewnością lepsza, niż u Sitriel. Z pewnością twarze i czasami dłonie dają radę na zbliżeniach, miewają swoje momenty. Ale te pudełkowate torsy, ręce i stopy-koślawki poza zbliżeniami oraz kluchowate kończyny? Splatfusiałe ubrania oraz poduszki? Przypadkowe linie ruchu?

    Z racji skopanej logiki i poziomu żartów chyba jednak wolę się trzymać od tego z daleka.

    Kryk

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo dobry tekst, niestety, fajny pomysł zostaje zabity przez hałdę nonsensu i niedopracowania... pozwolę sobie na 21 gramów reklamy:
    http://mirella-view.blogspot.com/2015/12/pod-lupa-2-kattlett-exitus-letalis.html
    Sama pisałam niedawno o tym dziele, choć wydaje mi się, że dość łagodnie z wątłą nadzieją, że KattLett będzie kiedyś lepsza w tym, co robi...

    OdpowiedzUsuń
  11. Boru... Te żarty są tak żenujące, że nie wiem jak je skomentować.
    Kocia

    OdpowiedzUsuń
  12. "Który z was to wtyczka, a kto kontakt"... matko boska, spłakałam się ze śmiechu jak nigdy. To chyba była reakcja obronna mojego mózgu na taką dozę żenady albo po prostu nie siedzę jeszcze zbyt głęboko w tym światku i takie pierdoły biorą mnie z zaskoczenia.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ej, ja lubię Kotori, dało mi kiedyś darmowe mangi :C No i mają kilka dobrych yaoi w ofercie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. (Exitus Letalis odpowiada za 10% nowotworów Polaków ;____; Płakałam jak czytałam, tak złe to jest. Mam narkolepsje, resztę dopiszcie sobie sami.)

      Usuń
  14. Z tragicznym miesięcznym poślizgiem, ale ku świadomości narodów - po WO podbój telewizji! Od 31 minuty :) http://vod.tvp.pl/22522292/26112015

    OdpowiedzUsuń
  15. No, niestety zgadzam się. Kreska ładna, reszta na poziomie zerowym.

    OdpowiedzUsuń