12.08.2015

Calling Bullshit: Misja na Urana, czyli wszystkie laski są takie same

Wow, druga notka w tym tygodniu. Przyznajcie, że tęskniliście.

Tym razem będzie, standardowo, o kobietach. Nie przedłużając, oddajmy głos znawcy tematu:

Wiesz dlaczego nie mam sił by walczyć o kobiety? Bo wiem, że to się nie opłaca.
Antynatalizm jest w modzie, sprawy związane z seksem można załatwić za pomocą własnej prawicy, a rozrywkę troszczą się śmieszne filmy z kotami. W sumie nie tylko nie opłaca się wiązać z kimkolwiek, ale też wychodzić z domu, ale mam dziwne wrażenie, że pan nie o tym...


Bo współczesne panie są wykręcone psychicznie, rozdarte, niedowartościowane lub przewartościowane.
W starych, dobrych czasach wszyscy byli psychicznie prości i akurat tak dowartościowani, jak sobie autor życzy. Ponadto z nieba spadały dolary, Polska ciągnęła się od Atlantyku do Pacyfiku, psy nie robiły na chodniki i wszyscy chodzili w żabotach. 

Ogólnie artykuł rozpoczyna się od wielkiego problemu autora: odkrył, że ludzie na świecie (a zwłaszcza kobiety) nie istnieją jedynie dla jego przyjemności estetyczno-ętelektualnej i posiadają coś takiego jak psychika. Autor nie do końca wie, o co z tą psychiką chodzi, podchodzi więc do niej jak pies do jeża i bezradnie rozkłada ręce. No kobiety nie funkcjonują, jak sobie polscy blogerzy lajfstajowi wymyślili! Nic tylko strzelić focha i zaprzestać jakichkolwiek kontaktów.


Kilka dni temu byłem na randce. Ona – atrakcyjna blondyna, szczera, naturalna w zachowaniu, zainteresowana. Ja byłem sobą.
Chyba zaczynam domyślać się, w czym problem.

Ale gdy tylko pojawiły się schody z jej strony, ja straciłem chęć do gry. Po prostu włączył się mój cynizm napędzany tym cholernym pragmatyzmem: „Co, kolejna z problemami, brakiem czasu, potrzebą adorowania, nie wiedząca czego chce…”.

Wiem, że problem przynajmniej w połowie leży po mojej stronie (może nawet więcej albo dużo więcej). Wiem, że o kobietę trzeba walczyć.
Nie.
Różni lajfstajlowce lubią zoologiczne porównania i inne podobne, zarzucę więc własnym. Często pojawiają się iście batalistyczne sformułowania, z samcami walczącymi o samice. Jednak w tej dzikiej naparzance w sumie nie chodzi o samą walkę.
Chodzi o ukazanie swoich walorów.
W przyrodzie mogą być to różne cechy - najbardziej czerwony tyłek, umiejętność rozgonienia wszystkich przeciwników, najlepszy głos itp. 
Z ludźmi w sumie jest podobnie, chociaż zapewne umiejętność ciskania kupą nie jest tak wysoko punktowana jak u pawianów. 

Co więc oferuję nam nasz autorynek? 

Nie jestem chłopcem z bukietem kwiatów, jestem normalnym gościem.
I szukasz bezproblemowej, idealnej partnerki?
Cóż, chyba już wiem, w czym problem...

Ale druga część „winy” to to, kim są współczesne kobiety. Jaką niedźwiedzią przysługę wyświadczyły im zmiany obyczajowo – społeczne ostatnich lat. Cudownie, że lepiej zarabiają, że znają swoją wartość, że mogą sięgać wyżej. Beznadziejnie, że są bardziej pogubione.
Zastanawiam się, na czym według autora polega brak pogubienia i czy przypadkiem "pogubienie" to nie synonim na "nie zachowuje się tak, jak ja chcę".

Że naczytają się książek o tym, że niby bardziej wolimy zołzy i w to wierzą.
Wszystkie kobiety na świecie, bite trzy miliardy z kawałkiem. Trzy miliardy to taka liczba:

3 000 000 000
Dla uświadomienia sobie tej wielkości dodam: gdyby autor teraz zaczął spotykać się ze wszystkimi kobietami na świecie, i każdej z nich poświęciłby godzinę, do trzech miliardów dobiłby w roku 7867.

Co się stało z kobietami?
Od kurczaków na antybiotykach cycki im urosły, ale rozum zmalał.
Korwin je pożarł.
„Sfiksowały, bo chłopa dawno nie miały.”
Nie potrzebują facetów – patrz: partenogeneza.
Tutaj przypomnę, że na początku tej notki autor jojczył, że daje sobie spokój z kobietami i w ogóle ich nie potrzebuje, ogłaszam więc konkurs na męski zamiennik terminu partenogeneza w tym znaczeniu. Osobiście proponuję równie biologiczny termin mikropenis.

To nie chodzi o to, że kobiety pojebało. Zmienili się zarówno mężczyźni, jak i kobiety. To chodzi o to, że mężczyźni sobie z nimi nie radzą.
Nie mężczyźni, panie autor, tylko pan konkretnie. Powiem szczerze, że gdyby do mnie podszedł taki z gadką "Hłehłe, kobiety się nażarły kurczaków na antybiotykach i im cycki urosły, a rozum zmalał, hłehłe", to rzeczywiście mógłby sobie nie poradzić. 


Mówiłam o walorach w stosunkach damsko-męskich: otóż obrażanie potencjalnej partnerki takim walorem nie jest.

Nie potrafią zatańczyć przed nimi haka. Haka to taniec Maorysa, który zaraz pójdzie się bić.
Mam dziwne wrażenie, że większość mężczyzn w historii świata jednak tego nie robiła.

Wiecie jak wygląda porno dla kobiet?
Dwóch seksownych facetów w wannie?

Nie trafiłam - tu autor opisuje pobieżnie fabułę Typowego Greya.
Jak wspominałem, damski pornol. Według tego typu narracji zbudowana jest większość harlequinów. Każda czyta, czytała, albo będzie czytać. 
Przypominam:
3 000 000 000

Coraz bardziej mam wrażenie, że dla autora typowe kobiety wyglądają tak.


Co jest podstawowym elementem tego archetypu, który tak pociąga laski? On jest sobą. On stawia jej granice. On jest niezależny. Ona nie ma nad nim kontroli. On uchyla drzwi do swojego świata.
Nie, podstawowym elementem archetypu, który tak pociąga laski, jest zazwyczaj fakt, że facet jest:
a. piekielnie przystojny
b. piekielnie inteligentny
c. piekielnie bogaty
d. posiada pewien rodzaj wrodzonej badaśności
e. miksuj i wywalaj punkty powyżej, w zależności od preferencji i potrzeb

To, o czym napisał nasz autorynek to dość typowy fetysz obu płci, że tak wspomnę te wszystkie Xeny, Tequile i różne dzikie wojowniczki - równie niebezpieczne, co rozebrane - zamieszkujące pulpowe komiksy. Kojarzy ktoś może Żyletę? No właśnie.

Niektóre zwierzęta aby ocaleć udają, że są drapieżnikami. Mężczyźni, aby zaliczyć udają, że się zgadzają. Dla świętego cyca potakują. Dla zobaczenia jej gołej dupy, świecącej w oddali niczym monstrancja lub kustodia gotowi są kłamać, zaprzeczać i milczeć. Dla fragmentu jej nagich ud – udają kogoś, kim nie są. Lecą jakimiś banałami, nie poruszają kontrowersyjnych tematów, cały czas się z nią zgadzają we wszystkim. Zwyczajnie boją się odrzucenia. Aby zobaczyć jej przyspieszony oddech i napięte do granic możliwości sutki grają kolesia, który jest lubiany przez wszystkich, ponieważ nikomu nie jest w stanie powiedzieć nic przykrego. Mężczyźni, aby zaliczyć, uprawiają odwrotną mimikrę. I zazwyczaj im się nie udaje, a nawet na pewno im się nie udaje, w przypadku najładniejszych lasek, które znudzone są potakiwaczami. One chcą emocji. Chcą pornola rodem z harlequina.
Wyobrażam sobie analogiczny wpis na blogu blondynki, z którą umówił się autor: Byłam na randce z jakimś typem, oczekując przy tym skrzyżowania Roberta Downeya z wibratorem i Wikipedią. Facet okazał się mieć problemy i być zagubiony emocjonalnie, teraz wam więc napiszę, czemu wszyscy faceci to zwiędłe fiutki...

Kobieta nie porozumiewa się słowem, konkretem, cyfrą. Ona powie coś, czego nie myśli, po to, aby sprawdzić czy reakcja, którą usłyszy jest taka, jaką chce usłyszeć.
W przeciwieństwie do facetów, którzy zrobią dosłownie wszystko, byle tylko zaruchać.

Kobieta raczej nie powie: „przyjedź do mnie, chcę żebyś mnie przeleciał”. Prędzej zrobi to tak: „Mam ochotę się upić. Wpadniesz? Bo nie chcę być sama”. Gdy się sama przy facecie upija to znaczy, że chce być zerżnięta.
...
Pamiętacie może pana z poprzedniego Calling Bullshit? Tego, który zaruchał raz, a po wytrzeźwieniu okazało się, że partnerka ma na imię Zdzisław?
Cóż, chyba znalazłam Zdzisława.

Wie ktoś może, kiedy rusza jakaś misja na Urana? Mam chyba tu kogoś, kogo na wszelki wypadek powinno się usunąć z powierzchni Ziemi, zanim zacznie gwałcić po pubach. 

(Tak w ogóle, zastanawiam się, jakim cudem w życiu trafił mi się jakiś seks. Nie pijam alkoholu.)

Co za tym wszystkim idzie, nie liczy się CO facet mówi, ale JAK to mówi i jak się zachowuje.
Tak wmawiają sobie ci, którzy nie mają nic ciekawego do powiedzenia, więc uznają, że jak kobieta na nich nie leci, to znaczy, że siadł pod złym kątem i źle akcentował słowa XD 

„Kiedyś spotykałam się z jednym. Pyta: Zjemy pizzę? Tak, tylko zamów z dodatkowym ketchupem, bo sosu nie lubię. On, że ok. Pizza jest, ale bez ketchupu. Facet powie: Nie pierdol, jedz. Cipa- poleci po ketchup do sklepu. On poleciał. Przestaliśmy się spotykać”.
Chciałam jakoś skomentować powyższy fragment, ale wysiadłam przy genitaliach latających do sklepu.

Mam podobną anegdotkę. Kiedyś rozmawiałam z facetem o polityce. Coś się nie zgadzaliśmy, rzucił więc czymś w stylu: "Przestań pierdolić, bo mnie denerwujesz". 
Za pierwszym razem powiedziałam, że ma nie nazywać mojej argumentacji i poglądów pierdoleniem.
Za drugim razem dostał definitywnego kopa. Nie mam zielonego pojęcia, co się teraz z gościem dzieje. Moje genitalia nie przemówiły do tej pory. Nie wiem, czy lubią keczup. 

Facet nie pyta, facet sugeruje. Mówi: „Idziemy do tej knajpy na 20.30, mamy tam rezerwację”.
O Boru, ci faceci z blogowych historyjek muszą być opłacani przez jakieś knajpy. W rzeczywistym świecie historia kończy się tak, że laska mówi: "Sorry, mam jutro kolosa z patoelekrohistozoologii późnego mezozoiku", knajpa zgarnia kasę, bo rezerwacja była z góry i przy tym mają mniej sprzątania.

Ona wtedy wie, że za kilka godzin powie jej: „Rozbieraj się”, a nie: „Czy mogłabyś potencjalnie rozważyć zrzucenie z siebie tej sukienki, bardzo mi na tym zależy, a ja muszę mieć czas żeby wyplątać się z rurek.”
Tutaj się zgadzam. Należy dawać wyraźne znaki, aby kobieta mogła wystarczająco wcześnie "Nara, ćwokasie, idę na randkę z kimś, kto łaskawie rozważy możliwość, że nie mam ochoty robienia wszystkiego, co on zechce i kiedy on zechce."

Mój kolega Kogut, kiedy słyszał od kobiety, że jest nieszczęśliwa, ma borderline, nie wie, czego chce w życiu, albo tak w ogóle nie może się odnaleźć w związku, odpowiadał: „To znaczy, że nikt cię mocno i porządnie nie rucha”. Taka była jego refleksja na temat kilku dekad feminizmu.
Obstawiamy - kolega Kogut jest:
a. pięćdziesięcioletnim prawiczkiem
b. tym gościem o nicku napalony_25cm, co przesiaduje na czatach 24/7, zaczepiając trzynastolatki
c. bohaterem Exitus Letalis?

Podsumowując: Autor szuka idealnej, bezproblemowej laski, której nie musiałby słuchać, a która zawsze by robiła to, co on zapragnie. Nie znajduje jej, więc uważa, że wszystkie kobiety są chore psychicznie i daje sobie z nimi spokój. W międzyczasie marudzi na blogasku, że wszystkiem kobiety som takie same i chcom Greja, a ja jestę Zdzisiek. Daje mnóstwo rad, jak wyrwać szlaufa - sądząc po tym, że najwidoczniej sam nic nie wyrwał (patrz zdania wyżej) działają one raczej średnio. Gdzieś przewija się motyw pizzy i keczupu.

W sumie mam tylko jedno pytanie.

Jak, cholera, można jeść pizzę z keczupem?

(Za przebrnięcie za te bzdury macie Bena)

24 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. >Autor szuka idealnej, bezproblemowej laski, której nie musiałby słuchać, a która zawsze by robiła to, co on zapragnie.

    Znam idealną laskę dla niego. Nie będzie go zanudzać swoimi problemami, właściwie w ogóle nie będzie gadać i nigdy nie odmówi seksu. Niestety, nigdy też nie ugotuje obiadu, ale to drobna wada w porównaniu z wszystkimi zaletami.
    Nazywa się Lola, jest z gumy i mieszka w najbliższym sex-shopie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Facet jak kubista - posługuje się takimi uproszczeniami, że trudno stwierdzić, o co mu chodziło. Tylko że niektórzy kubiści mieli jeszcze coś do przekazania.
    W dodatku uproszczenia nie tylko w stosunku do kobiet, ale i mężczyzn. Najwyraźniej w jego twórczej wizji świata facet nie potrafi być raz opiekuńczy i dbać o potrzeby drugiej osoby, a potem być władczy w innych sferach xD mąż by mi się uśmiał.

    OdpowiedzUsuń
  4. boru, dziękuję. nic mnie tak nie męczy jak ten blogasek, nie wiadomo czemu uważany przez niektóre dziewczyny za autorytet.
    kojarzę od tego pana historię o wspaniałym koledze, który podrywa grube bo dla niego chudną. taki bohater. się poświęcał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki bohater, pewnie ma flashbacki wojenne.

      Usuń
  5. Nie oszukujmy się, kliknęłam tylko przez kawałek nagiego Bena… i dwóch panów w wannie :D

    Generalnie tekst tego gościa to zlepek jakichś dziwnych anegdotek bez pointy plus przemyślenia tak luźne, że się szwy zupełnie rozeszły. Jak on na randkach prezentuje równie uporządkowany tok myślenia to niech się nie dziwi, że laski nie chcą z nim rozmawiać, a co dopiero coś więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaczęłam się poważnie zastanawiać, czy to tylko ja nie mogę się przedrzeć przez bełkotliwy styl wypowiedzi tego pana, skoro moje znajome wyśpiewują pieśni pochwalne na jego cześć. Good.
      Polecam także przeczytanie komentarzy pod notką zanalizowaną przez Q. Dobra beka.

      Usuń
  6. Czy ktoś już poddał analizie dzieło tego autorynka lub zamierza to zrobić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, że nie, więc zostałeś zobowiązany przez prawo internetów.

      Usuń
  7. Każde moje spotkanie z tekstami z pokolenia ikea kończy się uciążliwymi mdłościami. Masakra, nie wiem, skąd tyle pochwalnych komentarzy pod jego notkami.

    Zielona

    OdpowiedzUsuń
  8. " Wiecie jak wygląda porno dla kobiet?

    Dwóch seksownych facetów w wannie?"

    Q, wygrałaś absolutnie wszystko tym tekstem. Widać, że ja kobietą nie jestem, bo od harlequinów i im podobnych trzymam się z daleka, za to dwóch panów...mmm...nie przejmujcie się,t o zboczenie pewnie roznoszą kurczaki nafaszerowane antybiotykami, po których rosną cycki i maleją mózgi.

    OdpowiedzUsuń
  9. Facet to idiota, ale nie to najbardziej mnie przeraża, a to, że masa gimnazjalistek i wyżej na fejsie wciąć go cytuje i zachwyca się jak to trafnie i prawdziwie jest tu opisany świat. Brr.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo jego "fanki" są jednocześnie tymi, pociskanymi przez niego, czytelniczkami Greya, które wypną tyłek na zwołanie i jeszcze kanapkę przygotują - im się to obrażanie chyba podoba. On innych odbiorców nie ma.

      Usuń
  10. Nie czepiacie się tego pana, bo to nie jego wina, że za czasów płodu mózg mu się wykształcił w miejscu jąder. Ja to widzę tak:typ idzie na bilety gdzie pełno tępych blachar. Rucha jak leci, wydaje kasę... A później sobie myśli "jakie te łaski głupie i pojebane". Nachodzi go chęć zapolowania gdzie indziej więc wybiera się na podryw do biblioteki, a tam zdziwko, bo dziewczyna nie dość że jest mądrzejszy od niego to jeszcze nie ściąga majtek przez głowę na jego widok. Chyba ją pojebało! Podsumowując: gość jest nadętym nudziarzem ze zbyt wysoką samooceną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nienawidzę pisać na telefonie w tej małej rameczce. Nie dość, że autokorekta się postarał to konstrukcja mojej wypowiedzi woła o pomstę do nieba. Mam nadzieję, że chociaż sens został :-P

      Usuń
  11. Przecież keczup to podstawa każdej pizzy!!!
    A tak serio, to śmiałam się przez łzy czytając tekst tego gościa. Żałosne...

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak to miło się obarcza innych winą za swoje popieprzenie...

    OdpowiedzUsuń
  13. Za ostatnie pytanie masz ode mnie 100 punktów:D

    OdpowiedzUsuń
  14. Czyli koleś szuka takiej Fajnej Laski Amy, tytułowej Zaginionej Dziewczyny. A gdyby taką dostał i potem okazało się, że cały ten fajnolaskizm jest tak naprawdę picem na wodę i jego Amy postanowiła wrobić go w swoje morderstwo? #hehe
    Tak sobie nerduję, może bardzo nie na temat i ten komć nic nie wniesie do twojego życia, Litero, aczkolwiek uderzył mnie ten typ osobowości. :P
    (W sumie ten mój pierwszy akapit brzmi trochę jak supertajemnicza reklama blogaska w czyimś spamowniku, wspięłam się na te wyżyny pisarzenia).

    OdpowiedzUsuń
  15. Autorko/Autorze :D A propos bullshitu - mogę odstąpić i dostarczyć kiepską bardzo książkę, która dostała dużo pieniędzy na PolakPotrafi - o to to cudo: http://www.literatura.gildia.pl/tworcy/przemyslaw-karda/interregnum/recenzja

    Wyślę pocztą lub gołębiem. Tylko zrecenzuj :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Hahaha, genialne. Brawo, uśmiałam się - a nie czesto mi się to zdarza wertując dzisiejszy internet pełny ekstremów. Powiedziane dobrze, prawdziwie I z humorem - polać jej!

    OdpowiedzUsuń
  17. autorka bez dystansu i umiejętności rozczytywania symboliki
    gratuluje błyskotliwej analizy i niezwykle trafnych komentarzy (oczywiście sarkazm)

    drogie Panie, jak widzę Wasze nicki typu "kura domowa" to już wiem do jakiego audytorium niniejsza autorka kieruje swoje "dzieła"

    OdpowiedzUsuń