6.12.2015

Quo vadis, HAL, czyli Hannibal s03e02

W dzisiejszym odcinku widzieliśmy ostateczny dowód na to, że bohaterów Hannibala opętał HAL 9000, niestety jednak, jako że próbuje sterować nimi wszystkimi na raz, wychodzi mu to nadzwyczaj słabo. A poza tym standardowo - ciecze, zwidy i klata Willa.

Tym razem będzie spoiler.
Pamiętacie, jak w ogólnej notce o serialu pisałam o braku psychiki bohaterów? Dodajmy do tego brak emocji. I w tym odcinku mamy piękny, wyraźny niczym neon przykład tego, że w tym serialu nie ma ludzi. Nie wiem jeszcze, czym są te istoty, ale na pewno nie ludźmi. Może Skynet zyskał świadomość, tylko jego IQ jest jeszcze za niskie, aby stworzyć Terminatora, więc to są jego wprawki. Może serio to opętanie przez HAL-a. Może Bryan Fuller pochodzi z Gwiazdozbioru Smoka, naprawdę nazywa się Ssakrai'B i wysyła kolegom Reptilianom serial propagandowy na temat tego, czemu Ziemię należy podbić i to najlepiej zaraz.

(dobre pytanie)

W każdym razie - jeśli pamiętacie, w finale drugiego sezonu nasz uroczy tytułowy bohater uznał, że czas wyrazić swoje uczucia do reszty bohaterów kolejno za pomocą: patroszenie, wyrzucania przez okno, podrzynania gardła i innych typowych dla niego dowodów miłości. Między innymi Abigail Hobbs oberwała nożem po tętnicy na oczach lekko podpatroszonego Willa. W aktualnym odcinku Will budzi się, a Abigail - najwyraźniej odratowana cudem - odwiedza go w szpitalu.

Will kwituje to tępawym spojrzeniem, po czym przechodzą do rzeczy naprawdę ważnych - filozoficzno-psychologicznych rozważań dotyczących Hannibala. Wygłaszanych typowym dla wszystkich bohaterów serialu natchnionym szeptem.

Serio. Zero "O cholera, myślałem, że jesteś martwa!". Zero "Jak się czujesz po tym, jak kanibal-psychopata niemalże wypruł ci flaki?" Zero... no w sumie czegokolwiek. Żyje to żyje, na ...uj drążyć temat, pogadajmy o tym, jaką to Will przegapił okazję na wielką, puchatą przyjaźń z Hannibalem...

(- Siema Will, patrz, ja żyję!
- Aha.)

Muszę tu uczciwie jednak przyznać, że istnieje możliwość, że Abi jednak jest martwa, ale Will ma zwidy. Wszystkiego można się spodziewać po człowieku, który widzi zmutowane jelenie hasające po kościołach. 

A właśnie, zwidy Willa. Odpocząć od nich nie możemy, muszą być co najmniej dwa na odcinek i nie ma bata, że widzieliśmy to już kilkanaście razy. W końcu gdyby nie one, to jeszcze by twórcy musieli przeznaczyć ten czas na rozwój postaci, a wtedy Wszechświat by totalnie implodował.

Tutaj jednak zwidy się na coś przydają, ponieważ każą Willowi jechać do Włoch, gdzie, oczywiście, trafia od razu w odpowiednie miejsce. Tak. Zwidy mu powiedziały, gdzie jest Hanni. Fantomowy jeleń wskazał mu drogę. W sumie mógł jeszcze powiedzieć, jakie będą najnowsze numery w totku, to by było przynajmniej coś sensownego. 

Na miejscu okazuje się, że romantyczny Hanni zostawił serduszko zrobione z człowieka, które oczywiście Will, jako osoba całkiem postronna, może sobie dokładnie pooglądać i pozchizować na jego widok. Proces wpuszczania Grahama na miejsce zbrodni musiał wyglądać mniej więcej tak:

- A pan tu czego?
- Jestem amerykańskim nie-do-końca profilerem. Przyjechałem tu, albowiem mój najlepszy kumpel jest seryjnym mordercą-kanibalem, który chciał ze mnie zrobić kolejnego seryjnego mordercę-kanibala, ale się nie dałem i dlatego wypruł flaki mi i połowie moich znajomych.
- Tak, ale czemu...
- Jeleń mi powiedział, że on jest tutaj.
- Aha.

(- Will, jutro w Multi padną: 6, 14, 18, 21, 15 i 33. Powodzenia i podziel się później, ok?)

W każdym razie, Will spotyka też komisarza z Florencji, który również szuka Hannibala. W przeciwieństwie do Grahama jednak kieruje się poszlakami, a nie jeluńkami, co jak dla mnie jest wystarczającą przesłanką, aby sądzić, że zginie on marnie. 

Poza tym w odcinku mamy standardowo: ciecze, zbliżenia detaliczne w slow mo i męską, gołą klatę. Aktorsko najlepiej wypada Kacey Rohl (Abigail) - dziewczyna ma naprawdę wielkie pokłady talentu aktorskiego i grana przez nią postać jest w sumie, mimo wszystko, jedną z najlepszych kreacji serialu. Hugh Dancy (Will) stara się jak może, ale powiem szczerze, że nie mam zielonego pojęcia, jak mogłyby wyglądać wskazówki reżyserskie dla niego, bo wszystko, co związane z Grahamem od drugiego sezonu zaczęło się stawać coraz bardziej mętne i ogólnie bessęsu.

Podsumowując - odcinek bardzo podobny do pierwszego. Zapytacie się - co ma z nim wspólnego kot w nagłówku notki? Ano nic, ale podobno będzie i w sumie głównie na niego czekam. Wreszcie bohater na miarę naszych możliwości.

(PS Naszło mnie na przeczytanie ficzków do serialu. Pomijając powiedzmy, typowy fanfikowy stuff jak Will w pieluchach albo seksy z psami, natrafiłam na coś, co mnie skonfundowało.


W każdym razie, jakby ktoś chciał czytnąć ficzka i nie rażą go gejseksy - albowiem ficzki bez gejozy to w sumie rzadkość - polecam to. Ficzek uświadomił mi jeszcze jedną rzecz: w Hannibalu chyba nikt nie czuje autentycznego, realistycznego strachu, niezależnie od tego, co go spotyka. W sumie nic dziwnego - T1000 też średnio sobie radził z ludzkimi emocjami.)

5 komentarzy:

  1. "- Will, jutro w Multi padną: 6, 14, 18, 21, 15 i 33. Powodzenia i podziel się później, ok?"
    <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny tekst.

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja słabnę jak to czytam.
    Rety, chciałabym zobaczyć jakieś wycinki nagrań z tej paranoi. No bo przecież w całości nie zmognę...

    "- Will, jutro w Multi padną: 6, 14, 18, 21, 15 i 33" XD

    A kotek w nagłówku pasuje mi do... headera bloga. Serio.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tekst doskonały, a Hanniego najlepiej ogląda się z włączonym tajmerem w TV tak do zasypiania. :)

    N

    OdpowiedzUsuń
  5. O, Bad Habits to jeden z moich ulubionych fików. Bardzo żałuje, że nie został dokończony.

    OdpowiedzUsuń