6.01.2015

Calling bullshit: Prawdziwi ludzie na prawdziwych uniwersytetach

Hej!
Witam Was w pierwszej notce z serii Calling bullshit.



Będę w niej wyszukiwała różne dziwne, odklejone, głupie lub po prostu szkodliwe teksty z otchłani internetu i komentowała je za pomocą śmiesznych gifów. Nie przedłużając, zaczynamy z grubej rury, a mianowicie od przemyśleń na temat tego, co leży w kobiecej naturze, autorstwa wybitnego badacza płci, seksualoga-telepatę pewnego księdza.



Dziesięć lat temu w Kanadzie zadano mi niewinne pytanie o to, czy kobiety powinny nosić spodnie.

Doceńmy ironię faktu, że to pytanie zostało zadane mężczyźnie w sukience.

Jakieś dziesięć tygodni temu, również w Kanadzie, zapytano mnie, czy dziewczę może pójść na konserwatywny uniwersytet Novus Ordo. Odpowiedź na drugie pytanie może być równie kontrowersyjna, jak na to pierwsze: z wszelkich przyczyn naturalnych, prawie żadna kobieta nie powinna iść na studia.

 Czekajcie, czekajcie, to dopiero początek.

Właściwy powód jest taki sam jak w kwestii błędności noszenia przez kobiety spodni: defeminizacja kobiet.
Oj, coś mi się wydaje, że ksiądz troszku zazdrosny o te spodnie, pewnie sam by chciał pochodzić w czasie mszy, a tu kicha :(

Prawdziwą przyczyną w obu sprawach jest to, że rewolucyjny mężczyzna zdradził współczesną kobietę; jako że nie jest już ona szanowana i kochana za bycie kobietą, stara się zrobić z siebie mężczyznę.

Rewolucyjny mężczyzna to chyba jakiś Robespierre czy inny Grantaire.


Istotnie, dopiero w najnowszych czasach kobiety zaczęły marzyć o uczęszczaniu na uniwersytety, ale obecnie pomysł ten stał się tak popularny, że nawet katolicy, których wiara stoi na straży natury, mogą mieć trudności z dostrzeżeniem tego problemu.

Zaraz, zaraz, to w naturze istnieją uniwersytety?

Jest jednakże wskazówka w kierunku normalności: każdy katolik, który choćby w najmniejszym stopniu szanuje Tradycję, uznaje, że kobiety nie mogłyby być księżmi – czy może on zaprzeczyć, że jeśli nawet nieliczne kobiety poszły na uniwersytety, to jednak prawie żadna z nich nie chciała zostać kapłanem?

Oho, Tradycja wielką literą... też się posłużę cytatem z Misia:

– Ona nie może się tak nazywać: Tradycja!
– Dlaczego niby?
– Pytasz, dlaczego? No bo tradycją nazwać niczego nie możesz. I nie możesz uchwałą specjalną zarządzić ani jej ustanowić.

A w kwestii kobiet na uniwersytetach - to, że dopiero ostatnio zamarzyło im się okupować uniwerki, jest wierutną bzdurą. Owszem, przez większość dziejów ludzkości kobiety miały ograniczony dostęp do nauki, co jednak nie oznaczało, że nie mały jej w ogóle, lub że były to naprawdę pojedyncze przypadki. Że też posłużę się cytatem:

W średniowiecznej Europie niektóre kobiety miały dostęp do edukacji uniwersyteckiej. Włoska lekarka Trotula di Ruggiero miała przydzieloną katedrę w Schola Medica Salernitana, gdzie uczyła szlachetnie urodzone Włoszki. Grupę jej uczennic określa się czasem jako „damy z Salerno”. Jej to też przypisuje się często autorstwo ważnych tekstów medycyny kobiecej: położnictwa i ginekologii. Uniwersytet w Bolonii pozwalał kobietom uczęszczać na zajęcia od chwili powstania w 1088. Katedrę medycyny w XV wieku prowadziła tam Dorotea Bucca.

Pytanie: czy dla księdza coś, co trwa od roku 1088 (!), jest dostatecznie Tradycyjne, czy jedziemy dalej, do mezozoiku? Tam na pewno nie było żadnych kobiet na uniwersytetach, chyba że Reptilianki...

Niestety, kobiety chodzące na studia są częścią całego zmasowanego ataku na stworzoną przez Boga naturę, który charakteryzuje nasze czasy.

Jeden - długo według księdza trwają te nasze czasy.
Dwa - uniwerki są stworzoną przez Boga naturą? Wiecie, ja widziałam budowę jednego uniwersyteckiego wydziału i ludzie go tworzący nijak nie wyglądali jak zesłani przez Boga aniołowie. Jestem pewna, że anioł nie rzucałby pustymi puszkami w robiących sobie skrót przez teren budowy studenciaków...

To, że dziewcząt nie powinno być na uniwersytetach wynika z samej natury uniwersytetów oraz natury dziewcząt; prawdziwe uniwersytety są dla idei, idee nie są dla prawdziwych dziewcząt, więc uniwersytety nie są dla prawdziwych dziewcząt.


Okej, już widzą, co ksiądz robi.
To bardzo sprytny wybieg, polegający na tym, że wszystko, co się akurat księdzu podoba, jest "prawdziwe" oraz "zgodne z naturą", a tak w ogóle #bógtakchciał. Analogicznie wszystko, czego ksiądz nie lubi, jest nieprawdziwe. Na takiej zasadzie można konstruować dowolne stwierdzenia, np. ja mogę powiedzieć, że prawdziwy mężczyzna świeci na niebiesko i potrafi zrobić wielką piłkę do tenisa z czołgu.


(prawdziwy mężczyzna. i nie mówcie, że nie istnieje, bo skoro ksiądz może wierzyć, że Ziemia ma 5000 lat, to ja wierzę w Dra Manhattana.)

Zacznijmy od pojęcia prawdziwego uniwersytetu.

 Widzicie, zaczyna się.

W tym sensie uniwersytety były dziełem Kościoła katolickiego w wiekach średnich i jak znakomicie przypomina Kardynał, teologia zajmuje tam zaszczytne miejsce, jako że jest nauką poświęconą Istocie Najwyższej . Wobec tego, może ona wyznaczać właściwe miejsce dla każdej innej nauki. Tak więc prawdziwy uniwersytet jest miejscem przekazywania wszechstronnej nauki o rzeczywistości, która podlega zwierzchnictwu królowej nauk: teologii katolickiej.

Prze księdza, bullshit dzwoni, a na drugiej linii dobija się matematyka, aby oddać jej tytuł królowej nauk. Przynajmniej się wyjaśniło, że to, czego budowę widziałam, nie było prawdziwym uniwersytetem. Ba! W niektórych krajach - np. Japonii - ze świecą takiego szukać, a ludzie jakoś żyją, uczą się i nawet wyniki osiągają lepsze, niż typowy Katolicki Uniwersytet Obracania Kota Ogonem...

Z królewskiej godności teologii wynika również, że nasza demokratyczna era, odrzucająca Boga i detronizująca teologię, robi z uniwersytetów nonsens. Z pewnością.

Pisze facet, który uważa, że pierwsi ludzie powstali 5000 lat temu. Mnie przekonał, a Was?

Wszędzie wokół nas można dostrzec „uniwersytety”, które są o wiele gorsze od domów publicznych, ponieważ demokratyczna „równość” nie tylko bezkrytycznie gromadzi w nich różnych chłopców i dziewczęta, których bardzo mało, bądź wcale nie interesuje zdobywanie wiedzy, wobec czego studiowanie nie będzie stało na pierwszym miejscu, ale również, poprzez przemilczenie teologii i wyśmianie filozofii, deprawuje najwyższą część natury młodych ludzi – ich umysły – w wyniku pozostawienia ich niższej natury bez środków do oparcia się tej celowo zaprowadzonej swobodzie seksualnej.

Tak! Zastanawiałam się, kiedy ksiądz dojdzie do seksu <3 No i już wiemy, co w tyłeczek kłuje, żadna Tradycja, żadna Prawdziwość, a zwykłe oburzenie OMG STUDENTY UPRAWIAJO SEKSY PANI DULSKO, SEKSY BEZ ŚLUBÓW!

Wystarczy przyjrzeć się dziś jakiemukolwiek kampusowi „uniwersyteckiemu” – nieudolni niemężczyźni i bezwartościowe niekobiety, dla których najszlachetniejszą rozrywką jest gra w palanta.

 O Boru, gra w palanta gorsza od burdelu?! Że ksiądz niby sądzi, że co dokładnie się robi z tymi kijami do palanta?

pozwólcie, że cofniemy się pięć tysiącleci, do Adama i Ewy. 

Pozwólcie, za zapytam Dra Manhattana odnośnie jego stanowiska na temat uniwersytetów. Co, nie wierzycie w jego autorytet? :)

Dlatego, aby przyciągnąć mężczyznę w celu zawarcia małżeństwa i zostania matką, wyżywienia i wychowania dzieci oraz zatrzymania przy sobie ich ojca, potrzebuje ona wyższych darów odczuwania i instynktu, jak np. wrażliwości, taktu, przenikliwości, czułości itd. Wszystkie z nich odpowiednio wpłyną na jej umysł i to właśnie dlatego żaden mężczyzna nie pojmie tego jak działa umysł jego żony!

Ale już specjalistami od kobiecej natury są ksiądz autor i Tomasz z Akwinu, obaj nieżonaci i bezdzietni. 

Jego umysł nie jest zaprojektowany, by rządziły nim uczucia, lecz przeciwnie: aby on je kontrolował.

Zapamiętajmy.

Podczas gdy ona jest ukierunkowana na ludzi, jego kierunkiem jest rzeczywistość.

Rzeczywistość nie zawiera ludzi? To kto mi daje lajki na fejsbuku? D:

Do czego wzywają uniwersytety? Podczas gdy na nowoczesnym „uniwersytecie” wszyscy mężczyźni wyznają zasadę „jeśli coś jest przyjemne, zrób to”

Niewątpliwie bardzo przyjemne jest pójście do kina zamiast na egzamin, jednak obawiam się, że to znowu bullshit księdzu przydzwonił.

Kobieta może myśleć w ten sposób, bądź w udany sposób imitować posługiwanie się ideami, ale nie będzie ona wtedy myśleć w sposób właściwy dla kobiety.

Albowiem to, co jest właściwe dla kobiet wiedzą tylko: księża, zakonnicy i Jarosław Kaczyński.

Czy taka prawniczka sprawdziła swoją fryzurę tuż przed wejściem do sądu? Jeśli tak, jest roztargnionym prawnikiem. Jeśli nie, jest wypaczoną kobietą.

Oj, oj, coś logika księdzu zdycha. Co ma poprawianie fryzury do roztargnienia? Czy jeśli przed pójściem na egzamin spędzę, powiedzmy, dziesięć godzin na zakuwaniu i dwie minuty na układaniu fryzury, to to jest roztargnienie, czy nie? A jeśli fryzurę poprawia mężczyzna, to jest wypaczonym mężczyzną? Czy to się jakoś zmienia, jeśli poprawia ją w celu zamaskowania łysienia na czubku głowy, a nie sprawdzenia, czy żel dobrze leży? Panie księdzu, tyle pytań, zero odpowiedzi :(

Co więcej, przyjmując uniwersytecki sposób myślenia tworzy się liderów, ponieważ prawdziwi studenci zastanawiali się nad mniej lub bardziej uniwersalną rzeczywistością.

Czym jest rzeczywistość nieuniwersalna? To ta z ludźmi, czy bez?

Ale kobiety nie są ani przeznaczone, ani uzdolnione, aby stawać się liderami. Dlatego dziewczęta nie mogą uczęszczać na uniwersytety. Dla królowej Izabeli Katolickiej Hiszpania była rodziną, ale nigdy nie podjęła ona studiów! Podobnie z Teresą z Ávili, Katarzyną ze Sieny, albo Joanną d’Arc.

 Kobiety nie są uzdolnione, aby stawać się liderami i Joanna d'Arc w jednym akapicie XD

Ujmując rzecz konkretnie, jeśli dziewczę poświęca kilka lat swojej młodości oraz sporą sumę pieniędzy swoich rodziców, aby zdobyć wykształcenie uniwersyteckie, a szczególnie takie na przyzwoitym poziomie, czy łatwo jej będzie podporządkować się mężowi, szczególnie jeśli on nie otrzymał takiego wykształcenia?

Oooo, coś widzę, że dupka nadal boli z powodu zderzenia się z rzeczywistością (tą z ludźmi).

Przechodzimy do drugiego powodu podanego przez Św. Tomasza: rozpalanie pożądania. 

(przygotowuje gify) 

Przypuśćmy, że przyzwoite dziewczę może znaleźć przyzwoity uniwersytet, który kształtuje umysły szeroko pojętej elity chłopców, mających stać się przywódcami w jutrzejszym świecie. Jeśli jest ona wystarczająco inteligentna, by studiować, czyż nie wykaże się błyskotliwością na tyle, aby domyślić się, że nawet jeśli nie chce rozpraszać chłopców, to i tak będzie to robić? Ten argument nie ma wyjątków. Jeśli jest więc tak przyzwoita, to czyż nie powinna wycofać się z rozpraszania przyszłych przywódców, których ona i społeczeństwo będzie niebawem potrzebować?

Hej, pamiętacie to?

Jego umysł nie jest zaprojektowany, by rządziły nim uczucia, lecz przeciwnie: aby on je kontrolował.

No więc widać, jak z tą "kontrolą" jest. Prawdziwy mężczyzna, lepsza płeć, taki logiczny, taki się kontrolujący, wow, a jak przychodzi co do czego, to według księdza wystarczy dowolna, całkowicie ubrana i niezainteresowana seksem kobieta, aby taki się rozpraszał do tego stopnia, że wszelka nauka jest, według księdza, niemożliwa. Więc ja się pytam - po cholerę nam tacy ludzie na uniwersytetach? Po cholerę marnować czas na naukę kogoś, kto, według słów księdza, nie jest zdolny do myślenia, jeśli tylko nie zostanie sztucznie odgrodzony od połowy ludzkości?

Obecność dziewcząt na uniwersytetach jest podwójnym źródłem zamieszania, zarówno przez zajmowanie się tym, do czego nie zostały powołane, jak i przez rozpraszanie chłopców w wykonywaniu czynności, do których zostali oni stworzeni.

Zakony na Księżycu! No gdzie są te odgrodzone zakony na Księżycu, gdzie biedni mężczyźni mogliby kultywować naukę bez rozpraszania się?!

Na każdym prawdziwym uniwersytecie, wartościowi studenci nie chcą być rozpraszani przez dziewczęta.

Na nieprawdziwe za to przyjmowani są tylko ci, którzy myślą mózgiem, nie penisem.

Najwyższy czas, aby katolicy zaczęli iść pod prąd i przeciw światu! Europa, centrum chrześcijaństwa, rozpada się, ponieważ europejskie dziewczęta przyzwyczaja się do chodzenia na „uniwersytety” oraz do „odkładania” posiadania dzieci.

Że tak zapytam głupio - a ksiunc ile tych dzieci ma?

Z tych właśnie powodów i z racji swej natury, dziewczęta nie mogą iść na uniwersytety. Gdzie zbłądził nowoczesny człowiek?

Moim zdaniem pierwszym błędem było zejście z drzewa.

Jak stawia siebie człowiek na miejscu Boga, tak to ziemskie życie przysłania mu jakiekolwiek spojrzenie na życie pozaziemskie w Boga niebie czy piekle. Pycha człowieka uwalnia jego skłonność do korzystania z rozkoszy tego świata.
O pysze powiada człowiek, który właśnie postawił się w charakterze autorytetu co do tego, co jest prawdziwe, a co nie, oraz co powinni robić wszyscy dookoła.

Mężczyźni, myślcie!

No przecież ksiunc sam napisał, że nie umieją!

Przekonało to Was? Mnie totalnie, chociaż jestem literą, nie mam płci i wobec tego nie wiem, czy powinnam studiować, czy jednak nie. Czy litery rozpraszają mężczyzn? Jest może na sali specjalista w tej kwestii? Help!

42 komentarze:

  1. Gdyby cytaty księdza nie były wyróżnione, to miałabym poważne problemy ze zorientowaniem się, gdzie są jego słowa, a gdzie twoja ironia. Słyszałam też (od mojego rówieśnika, czyli lat 18), że czarnoskórzy też nie umieją w uniwersytety i im także powinno się zabronić studiów, bo przecież poziom zaniżają. Ksiądz jak widać jest kolejnym przykładem zaściankowości części Kościoła katolickiego. Niby XXI wiek, a niektórzy nawet nie tyle stoją w miejscu, co konsekwentnie się cofają. Na rolkach. Z górki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  2. Że też Ci nie szkoda czasu na takie pitolenie, przeta to jest tak odklejone od nawet nie rzeczywistości, tylko wszystkiego, że dryfuje sobie swobodnie z daleka od logiki, historii, społeczeństwa, empatii... jaojce byś poanalizowała, a nie takie durnoty...

    Jakoś nie bardzo do mnie dociera, że ktoś to pisał na serio. To wygląda jak ćwiczenie na retorykę "wygłoś mowę broniącą danej tezy", i księdzu wylosował się wyjątkowo niewdzięczny temat.

    Tak mnie naszło... A CO JEŚLI NA UNIWERKI CHODZIŁY TYLKO KOBIETY, A TERAZ DOPUSZCZONO MĘŻCZYZN I TO ONI WPROWADZAJĄ ZAMIESZANIE I NIE DAJĄ SIĘ DZIEWCZĘTOM, PRZYSZŁYM LIDERKOM, SPOKOJNIE UCZYĆ? Spisek menimistów!

    Z wyrazami szacunku
    Kazik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popieram pomysł zajęcia się jaojcami! :D No, Q, co ci szkodzi? I tu o facetach i tam o facetach - tu pierdolenie i tam pierdolenie, troszkę tylko innego rodzaju. ;)

      Usuń
    2. "A CO JEŚLI NA UNIWERKI CHODZIŁY TYLKO KOBIETY, A TERAZ DOPUSZCZONO MĘŻCZYZN I TO ONI WPROWADZAJĄ ZAMIESZANIE I NIE DAJĄ SIĘ DZIEWCZĘTOM, PRZYSZŁYM LIDERKOM, SPOKOJNIE UCZYĆ? Spisek menimistów!"

      Kazik, kłaniam się nisko, nabrałam ochoty na napisanie opka na podstawie tej wypowiedzi ;)

      Usuń
    3. Mam nadzieję, ze jeszcze tu zaglądasz. Czy rzeczone opko powstało? Mam tyle nauki na mój nieprawdziwy uniwersytet, że chętnie bym przeczytała.

      Usuń
  3. Coś takiego było w filmie "Persepolis": na uniwersytecie w Teheranie studentki zakutane w burki, policja rewolucyjna sprawdza, czy przypadkiem materiał nie przylega do ciała zbyt obciśle, żeby nie budzić nieskromnych myśli w studentach... a chłopaki tymczasem męskim zwyczajem rozwalają się rozkraczeni na krzesłach, klejnoty im się odciskają przez spodnie i nikomu to nie przeszkadza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakiś czas temu w jednym akademiku w jednym z krajów arabskich (tak, wiem, super konkrety, ale mam dziś umysłowe zatwardzenie, przepraszam) kilkadziesiąt dziewcząt spłonęło żywcem, bo wybuchł pożar w nocy, ale policja obyczajowa nie chciała ich wypuścić bez przyzwoitego stroju. Więc w tych piżamach poumierały.

      Usuń
    2. O, znalazłam, to w sumie było dawniej niż myślałam: http://en.wikipedia.org/wiki/2002_Mecca_girls%27_school_fire

      Usuń
  4. Nie dałam rady doczytać do końca, wymiękłam przy niebieskich mężczyznach zamieniających czołgi w piłeczki tenisowe. Za duże stężenie bullshitu. Gdzie oni go chowali i kim byli jego rodzice (a w szczególności matka, która to do pewnego stopnia jest wzorem kobiecości dla chłopca), że ma takie zdanie o kobietach?

    OdpowiedzUsuń
  5. "Czy taka prawniczka sprawdziła swoją fryzurę tuż przed wejściem do sądu? Jeśli tak, jest roztargnionym prawnikiem. Jeśli nie, jest wypaczoną kobietą."
    <3 Nowe motto życiowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też byś wzięła przykład z Q i coś zanalizowała. Na przykład więcej Korwina.

      Usuń
    2. Dajcie Esiuni spokój. Jej mózg ledwo pracuje. Michalak wpędziła ją w alkoholizm i takie tam... Poza tym nawet nie jest prawdziwą kobietą, bo chce iść na studia. I będzie siedzieć tam i włosy poprawiać. :C

      Usuń
  6. Z tą zazdrością o spodnie to nie do końca, księża noszą spodnie pod sutanną :-)

    Melomanka

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale że... To tak na serio? O.o Może pan ksiundz został tu przysłany przez Reptilian z 1000 roku?

    OdpowiedzUsuń
  8. Bo przecież to nie JPII pisał czegoś o wierze i rozumie jako dwóch skrzydłach, nie. Chyba że przez "rozum" chodziło mu o rozumienie, jak ugotować obiad. Albo po prostu nie miał na myśli w tym momencie kobiet. Albo Tradycja z tradycjami.

    Ale zgadzam się z Kazik, to że jest już taki poziom absurdu, że aż się dziwię, że ci się chce w tym babrać. (Ale lajki muszą się zgadzać, przejrzałam twój plan :P).

    OdpowiedzUsuń
  9. Przecież ten ksiądz to sedewakantysta... nie spodziewałabym się po nim niczego innego

    OdpowiedzUsuń
  10. NAKRYŁEM CIĘ. Biorąc pod uwagę tematykę, jaką ostatnio poruszasz... Q, nawet mimo ogonka, musisz być - mentalnie - kobietą!
    Tylko pierwiastek kobiecości pozwoliłby przetrwać tyle pierdolenia i jeszcze błysnąć celną ripostą. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lol, przecież idee nie są dla kobiet, a ja bardzo ogarniam idee, np. lajków na fejsiku.

      Usuń
  11. Co on ma do gry w palanta?

    OdpowiedzUsuń
  12. Wait, what? xD Połowy z tego pierdolenia nie zrozumiałam (momentami gubiłam się w połowie dłuższych wywodów, gópia jestem :c), z drugiej płakłam. Jedyny słuszny komentarz podsumowujący - KLIK

    OdpowiedzUsuń
  13. Zawsze mnie zastanawiało, czemu środowisko katolickie tak bardzo lubi "dowodzić" wyższości mężczyzn poprzez sprowadzanie ich li i wyłącznie do myślących penisem idiotów.
    Biedni ci mężczyźni, wszystko ich tak bardzo rozprasza, a oni nie mają siły się temu oprzeć. I jakie te kobiety podłe i podstępne, no, wszędzie się wcisną, na złość facetom, żeby ich rozpraszać! A to do gwałtu prowokują, a to od nauki odciągają (wyrywają książki i pokładają się na biurkach!), a to, nie daj Boże!, czasem nawet maja czelność myśleć i -gasp- być mądrzejsze! Koszmar! Wstyd mi za to, że należę do tak obłudnej, niszczycielskiej płcy!
    A tak swoją drogą, dobrze zrozumiałam, że mężczyźni są z natury aspołeczni, a kobiety to zawsze super wrażliwe ekstrawertyczki? Kurde, znowu mi wychodzi, że jestem facetem...

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie rozumiem idei pisania takich postów, bo zawsze wydawało mi się, że dla rozsądnego człowieka wypowiedź tego rodzaju będzie ubawem po pachy i bez komentarzy ;) Miłą ulgą był dla mnie fakt, że autorem tekstu nie jest polski ksiądz opowiadający tego typu kocopały na przykład w telewizji, tylko ekskomunikowany już ewidentny wariat ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. A mnie bardzo wystąpienie tego księdza cieszy. Dzięki takim jak on laicyzacja naszego społeczeństwa powinna pójść ździebko szybciej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Węszę straszną niechęć do wiary. Po pierwsze, tego księdza nie należy brać na poważnie, czego KK zresztą nie czyni (dawno ekskomunikowany, toteż Ciebie może to wystąpienie ucieszy, ale katolików raczej nawet nie zainteresuje). Po drugie, laicyzacja jest fajna, bo ja nie wierzę i mam rację, więc czekam aż reszta społeczeństwa to zrozumie i też zmądrzeje. To jest taka sama hipokryzja, jak wmawianie przez osoby wierzące innym, że ich racja jest najichsza. Nie uzurpowałabym sobie tak prawa do posiadania jedynej, nieomylnej prawdy o istnieniu/nieistnieniu czegokolwiek nieudowadnialnego naukowo ze zwykłej, ludzkiej przyzwoitości.

      Carly

      Usuń
    2. Chyba źle rozumiesz słowo "laicyzacja". To nie jest tak, że jej zwolennicy chcą propagować ateizm, ba, zwolennikami laicyzacji mogą być wierzący katolicy. Generalnie sprowadza się do stwierdzenia: "nie obchodzi mnie w co wierzysz, ale nie wpychaj tego w politykę, prawo czy edukację moich dzieci". Dopóki w szkołach nie ma przedmiotu "ateizm przez wieki" czy coś w tym stylu. nie masz co się bać hipokryzji.

      Usuń
  16. No i przez takich ludzi jak szanowny ksiunc cały Kościół ma zszarganą opinię. Nie sądzę, żeby choć połowa katolików podzielała jego tak radykalne zdanie, ale i tak zostają wrzuceni do jednego wora z metką "środowisko katolickie, które tak bardzo lubi dowodzić wyższości mężczyzn poprzez sprowadzanie ich li i wyłącznie do myślących penisem idiotów".

    Baj de łej, dołączam się do oczekujących na reckę.

    OdpowiedzUsuń
  17. Umm... Jako zadeklarowana neopoganka o charakterze neutralnym dobrym pragnę zauważyć, że na samym wstępie czytelnikom należałoby się krótkie wyjaśnienie, czyj tekst tak właściwie komentujesz. Wiem, niby jest link, ale wiadomo - nie każdy kliknie, nie każdy sprawdzi i nieporozumienie gotowe.
    Autor tych jakże radosnych i jakże kolorowych rozważań, "pewien ksiądz", a dokładnie Richard Williamson, może i był biskupem katolickim, ale został ekskomunikowany. Był związany ze stowarzyszeniem, które oficjalnie zostało uznane za schizmatyckie przez wielu przedstawicieli Kościoła rzymskokatolickiego, także w Polsce - w tym miejscu odsyłam do historii Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X, niesławnych lefebrystów.
    Oczywiście, lefebryści wciąż mają grono sympatyków, ale warto pamiętać, że do tego grona zaliczają się głównie jednostki, przy których stereotypowy "katol" wydaje się względnie nieszkodliwym, rozsądnym i otwartym człowiekiem. Ich poglądy są tak skrajne, że nawet w KrK - który przecież niejednokrotnie wspinał się na metapoziomy absurdu - w którymś momencie po prostu zabrakło dla nich skali.
    Tak więc wypadałoby zaznaczyć, że "ksiunc" od artykułu nie równa się "ksiądz reprezentujący KrK", na wypadek, gdyby ktoś zrozumiał inaczej.

    Wierszba

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to. Ogólnie cały blog tworzony jest, z tego, co zrozumiałam, w duchu sedewakantyzmu, czyli hipotezy głoszącej sprzeciw wobec zmian wprowadzonych w Kościele Katolickim przez Sobór Watykański II, czyli, mówiąc językiem najprostszym wszystko, co tam się znajduje, sprzeciwia się modernistycznemu podejściu do rozumienia doktryny katolickiej. Generalnie chodzi o to, że ekumeniczny Kościół czasów dzisiejszych jest herezją. Polecam sprawdzić, o co chodzi, stawia to ten tekst w zupełnie innym świetle. Sama jestem katoliczką i wystarczyły mi przytoczone fragmenty, żebym wysiadła nerwowo (ale może to dlatego, że studiuję na uniwersytecie, więc jestem niekobietą i czas się nawrócić, ohajtać i rozmnożyć). Ale fakt, warto sprecyzować, co to za bullshit jest, bo bez kontekstu może to sprawiać mylne wrażenie, że tak myśli dzisiejszy kler KK, a tak nie jest (tzn. na pewno są i tutaj wariaci, wiadomo, ale akurat ten Pan Ksiundz w ogóle wypada poza ten zbiór).
      Pozdrawiam z odmętów uniwersyteckich, idę spalić moją legitymację i szukać męża, coby napłodzić jak najprędzej trochu dziatwy.

      Carly

      Usuń
    2. i_am_keyser_soze5 czerwca 2015 01:09

      Po dzisiejszych wypowiedziach naszych kochanych biskupów, nie wydaje mi się by stali oni aż tak daleko od tego księdza jeśli chodzi o gadanie z sensem i wiarygodność.

      Usuń
    3. As I said, wariaci są wszędzie, nie wrzucajmy wszystkich do jednego worka. W mojej parafii dużo większe cuda się sypią z ambony, tylko z racji tego, że to skala małomałoparafialna to nikt o tym na szerszym forum nie słyszał (chociaż, jak tak widzę, co się w tej mojej parafii dzieje, to lada moment cały zastęp polsatówniusów, tefałenów24 i innych się tu zjedzie, wyczekujcie, you'll know when it happens ^^). Ja pomimo to znam wielu ludzi, którzy są wierzący i trzeźwo myślący jednocześnie - to się, uwierzcie mi, nie wyklucza - stąd wiem, że stereotypy są stereotypami, a więc, jak to z takowymi jest, nie da się ich zastosować do wszystkich.

      Carly

      Usuń
    4. Nie sądzę, żeby ktokolwiek sugerował, że "wszyscy tacy są". Większość osób wierzących, które znam (a znam sporo, z tej przyczyny, że sama wierząca jestem), to wykształceni, rozsądni ludzie, bardzo często niezgadzający się z niektórymi poglądami kościoła. Problem jest taki, że zawsze nagłaśniane są przypadki skrajne i nie chodzi tu wyłącznie o tę konkretną grupę społeczną. Prawda jest taka, że wszelkie media pokazuję głównie cudaków głoszących kompletne bzdury na tematy wszelaki, a to dlatego, że: a) normalni ludzie nie są ciekawi z punktu widzenia mediów; i b) radykały krzyczą najgłośniej.

      Usuń
    5. i_am_keyser_soze5 czerwca 2015 20:03

      Nawet nie chodzi o to że media pokazują, ale tak wygląda na ten moment hierarchia w KK a co rozsądniejsi księża mają zakazy wypowiedzi, wierni natomiast się dla hierarchów nie liczą. Naprawdę trudno, żeby media pomijały milczeniem koszałki-pałki jakie wygadują nasi biskupi. Poza tym jeśli tych wiernych którzy są rozsądni i trzeźwo myślący jest tak wielu, to może pora dać temu głośniejszy wyraz, bo jak do tej pory dajecie sobie doprawiać gębę aż furczy. I nie dorabiają wam jej media, ateiści czy kto tam jeszcze ale właśnie KK i wasi współwierni.

      Usuń
    6. Łatwo powiedzieć "no to zróbcie coś", ale chociażby patrząc po problemie feministek widać, że to nie takie proste. Ile jest akcji wyjaśniających, co to feminizm, a w dalszym ciągu gdyby zapytać przeciętnego Kowalskiego, to z feminizmem kojarzą mu się tylko "te wariatki od palenia staników i kastrowania facetów". Natomiast media jakoś nie są chętne podchwytywać tematów, że np. siostra zakonna, która mnie uczyła w podstawówce, i kilka innych z mojej parafii uczą dzieci w Kamerunie liczyć i pisać, a także leczą tamtejszych ludzi na miarę możliwości. I nie dlatego, żeby ich "indoktrynować", ale dlatego, że tak im mówi wiara, którą wyznają.

      Usuń
    7. @ i_am_keyser_soze - Sama (sam?) stwierdzasz, że rozsądni księża i rozsądni wierni się nie liczą, bo do głosu dopuszczani są tylko radykałowie, a potem sugerujesz, żeby dać tym rozsądnym głośniejszy wyraz. Widzisz, że tego nikt nie kupi, gdyż to się po prostu nie sprzeda, a fajnie się mówi o tym złym Kościele (i niestety, ale duża część Kościoła jest w tym momencie zepsuta, mimo tych rozsądnych, których znam), bo z tego jest łatwa sensacja. Na ile da się ten głośniejszy wyraz uczynić - cóż, można na przykład podyskutować spokojnie i na poziomie w Internecie, tak jak tutaj. Ja też w dużej mierze z obecną instytucją Kościoła się nie zgadzam, bardzo często drastycznie nie zgadzam, ale taka jest moja indywidualna duchowość, że czuję, jak zaspokaja ją dopiero, powiedzmy, obcowanie z Chrystusem obecnym w świątyni i przychodzącym do mnie pod postacią Komunii (bez patrzenia na pośredników-kapłanów) albo poprzez modlitwę w duchu. I o takiej wyłącznie osobistej wierze mogę w swoim przypadku mówić - skoro świat woli radykałów, krzyczących o uwagę, nic na to nie poradzę.

      Carly

      Usuń
  18. Ja wiem, że cywilizacja muzułmańska to żadna cywilizacja, ewentualnie kamyczek w porównaniu z potężnym filarem kultury chrześcijańskiej, ale właśnie znalazłam info, że Uniwersytety Al-Qarawiyyin ("it is the oldest existing, continually operating and the first degree awarding educational institution in the world according to UNESCO and Guinness World Records") został założony/fundnięty przez niejaką Fatimę al-Fihri, córkę bogatego kupca i świetnie wykształconą kobietę. Tak zamieszczam jako ciekawostkę i ewentualnie jako kontrargument "baby som gupie a kiedyś to było normalnie bo siedziały w domu i sie nie pchały na łuniwersytety" (choć nikomu zaplątania się w taką dyskusję nie życzę).

    Z wyrazami szacunku
    Kazik

    OdpowiedzUsuń
  19. Przeraziło mnie to, ale nie zaszokowało. Miałam w liceum katechetkę, która posługiwała się podobnymi argumentami. No jakbym ją znowu słyszała. Taki najlepszy jej komentarz, jaki pamiętam, to było coś o tym, że uniwersytety przeżywają kryzys, bo poziom nauczania jest równany do kobiet, czyli w dół. Na szczęście poszła na emeryturę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobne skojarzenia tylko z profesorką ze studiów wykładającą psychologię. Powtarzała że kobiety są głupie i powinny siedzieć w domu. Oczywiście też kiedyś było lepiej bo wszyscy mieli służbę więc kobieta mogła sobie leżeć i pachnieć. Aż chciałam ją zapytać czy służbą tą były krasnoludki.
      Czemu ktoś o takich poglądach zdobywa wyższe wykształcenie i jeszcze chce do swoich racji przekonywać innych na wykładach? Jedyne co mi przychodzi do głowy to to że chciała być żywym dowodem swoich przekonań.
      Koyomi

      Usuń
  20. O matko, w gimnazjum graliśmy w palanta na wuefach. To jest ta cała cichcem wprowadzana seksualizacja młodzieży, tak D: ?

    (Twoje komentarze po prostu miodne <3)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie mam pojęcia gdzie znalazłaś tego cudaka, ale uśmiałam się niemożebnie. XD
    Jakoś u mnie na roku jest więcej dziewczyn, a panowie mają dobre oceny, heloł xd
    Coś mam wrażenie, że ksiunc lubi sobie fapać w konfesjonale i myśli, że każdy tak robi xd
    W ogóle, co za teksty z tymi dziećmi? Chcą dzieci to zapraszam na operację zmiany organów rozrodczych. Myślę, że żadna myśląca kobieta nie chciałaby zostać inkubatorem. . .jak to szło? "kontrolującego uczucia przyszłego lidera"?
    A właściwie to kim ja jestem jeśli płeć mojego mózgu w teście psychologicznym (studiuje właśnie to) jest męska? Jestem wypaczoną kobietą, która chce być ideałem czy niedorobionym liderem? Niedługo dziewczynom chcącym iść na studia zostanie zmiana płci xd

    OdpowiedzUsuń