8.05.2014

"Pulsar 2" Sitriel - relacja na żywo

Hej Wam!
Dzisiaj na blogu nowa forma - coś w rodzaju recenzji na żywo. Będę czytała nasze dzieło tygodnia - "Pulsar 2" autorstwa Sitriel i spisywała przy tym swoje spostrzeżenia. Odświeżajcie więc stronę!
Zaczynamy!




18:00: Patrzę na okładkę. Okładka patrzy na mnie. Dochodzi do mnie, że w ogóle nie kojarzę, kim w Pulsarze 1 było stworzenie przedstawione na froncie. Szlag, komiks oddałam, nie mogę sprawdzić. Dobra, jedziemy bez tego...
18:07: Przeglądając komiks kumiks spostrzegam dwie rzeczy: raz, nie mogę znaleźć żadnego sensownego tła, więc pewnie w tym tomie nie dowiem się, jak wygląda Rurkoplaneta czy chociażby statek kosmiczny. Dwa - kreska wydaje się minimalnie lepsza od tej z jedynki. Normalnie uznałabym, że autorka się poprawiła, ale wszyscy znamy prawdę - to ze mnie żółć zeszła i stałam się mniejszą hejterką. Co prawda nie wiem, od czego, ale zaraz wymyślę.
18: 12: Lalalala, nic nie czytam, przeglądam gify z Hugh Jackmanem.


W tym miejscu więc wsadzę specjalne podziękowania dla osoby, która na Patreonie zasponsorowała Pulsara 2! To wszystko przez Ciebie!
18: 20: Hej, wiecie co? Pulsar po przeczytaniu Antologii Mang Yaoi TCD nie wygląda tak źle! Znaczy, ma rastry i czasami nawet kciuki we właściwym kierunku!
18: 21: Cofamcofamcofamcofam.

UFOŁONIAKI

Właśnie się dowiedziałam, że jak nasze pocieszne rurkowce nie posiadają sutków, tak mają łoniaki ciągnące się aż na ramiona, sądząc po rycinie. W Pulsarze w sumie na razie nie dzieje się nic, trochę kłócą się o statek (którego zapewne nie uświadczymy) i pada zdanie, że rurkowiec o imieniu Sheska właśnie zaczyna dojrzewać. Sama bym nie zauważyła, bo wygląda jak wszystkie inne, tylko... no, jest goły.
18: 34: Wygląda na to, że głównym tematem do rozmów z nowopoznaną rasą jest... seks. W sumie - czego ja się spodziewałam....
18: 37: Do towarzystwa plotkarskiego dołącza ciężarny kosmita. Ziemianie są zaszokowani - FACET W CIĄŻY! Na jakiej podstawie biorą ciężarnego za faceta, skoro w pierwszym tomie im wytłumaczono, że rurkowce dzielą się na ichniejsze samczyki i samiczki (znaczy, nie dosłownie, ale umówmy się - jak jedna strona zapładnia, a druga jest zapładniana, to to jest samiec i samica), to ja nie wiem.
18: 44: Nie, nikt mi nie wmówi, że ten ciężarny to nie jest samica. Ma nawet coś w rodzaju szminki na ustach (?), a to jest mocny wyznacznik samicy.
18: 46: Komiks trzyma poziom - dwadzieścia stron o seksie i rozmnażaniu się, trzy strony o przeludnionej planecie (jakby ktoś zapomniał, dzielni ziemscy kosmonauci mieli szukać planety do zasiedlenia).
18: 50: Nadal gadanie o seksie. Czuję się jak na wychowaniu do życia w rodzinie, tylko nudniej i więcej ufoło... dobra, nie napiszę tego znowu. Ciekawostka: rurkowce noszą buty na obcasach. W sumie - kto im broni, ale dość zabawne jest, jak komiks próbuje mi wmówić, że mam do czynienia z mężczyznami... jednocześnie dając obcej rasie przymioty głównie kobiece.
18: 56: NIECH. ONI. PRZESTANĄ. GADAĆ. O. ROZMNAŻANIU.
18: 57: Przestali. Jakoś mnie nie dziwi, że po zaspokojeniu ciekawości odnośnie ufoseksu i kilku zdaniach odnośnie kolonizacji planet (pewnie dla zmyły) nikogo już nic nie obchodzi. Cholera, na tym statku mają BIOLOGA, ja bym się dała pociąć i powiesić za szansę kontaktu z pozaziemskim bytem, a ich interesuje tylko to, z której strony rurkowce sobie wkładają rurki...


19: 02: Nie wiem, na co patrzę. To chyba jest dwuwymiarowy chrząszcz z origami.
19: 03: Aha. To ma być statek kosmiczny.
19: 05: W niektórych kadrach rurkowiec Sheska robi się goły bez powodu. Nie wnikam.
19: 06: RURKI TO SAMICZKI! Nie, oficjalnie, był kadr z całkiem gołym Sheską i ani śladu cojones.
19: 10: Dobra, Sheska przyszedł... przyszła? się przeseksić z jednym z Ziemian. Bo czemu nie.
19: 11: Mamy więc seksy międzygatunkowe! Hurra!

(ufołoniaki. zadanie: powiedz, na jakiej dokładnie podstawie rurkowce są brane za mężczyzn)

19: 20: W tym komiksie zaskakująco mało się dzieje. Głównie któryś z bohaterów wygłasza ciągiem Ekspozycję Fabularną, która w sumie mnie mało interesuje. Mieliśmy do tej pory: stanie i gadanie, stanie i gadanie o rozmnażaniu, stanie i gadanie przy statku, ufoseksy, siedzenie na powierzchni planety i gadanie... a już 3/4 komiksu za nami!
19: 25: Ziew, kolejny goły rurkowiec, tym razem jakiś wojownik. Jakby kogoś ciekawiło - nie, parówki na jajkach nadal nie podali.
19: 27: Mamy akcję! Czy coś w tym stylu. Rurki sprawdzają próbki biologiczne (fe, nie te, o których myślicie) Ziemian. Podobno mają "25% zgodności". Nie do końca wiem, o jaką zgodność chodzi, ale jeśli o genetyczną, to oznacza, że rurkowce mają mniej wspólnego z człowiekiem niż kapusta (ok. 27% genów wspólnych). Oddychamy z ulgą!
19: 30: Bohaterowie spotykają latającą rybę i... koniec! Tak, to koniec. Czekajcie na podsumowanie.

Podsumowanie:

Pulsar 2 jest trochę lepiej zrobiony pod względem technicznym niż jedynka. Muszę to uczciwie przyznać. Czy to oznacza, że jest dobry?
Hłehłe, oczywiście, że nie. Kreska nadal jest na poziomie niższym niż polska reprezentacja piłki nożnej, tła nie istnieją, perspektywa kuleje, kończyny gną się we wszystkie strony, anatomia płacze, ściskana przez bezlitosne zrurkowacenie. Chociaż część akcji dzieje się na obcej planecie, mamy małe o niej pojęcie, ponieważ nie ma ani jednego ujęcia panoramy. Widać dziwne drzewka, do których bohaterowie podchodzą i mówią "to są dziwne drzewka, blabla", krajobraz odhaczony, można wrzucić dodatkowe kawałki z tyłu komiksu i udawać, że odfajkowane. Pomieszczeń praktycznie nie widać, podłoga to jednostajne kafelki wszędzie. Zazwyczaj mamy do czynienia ze statycznymi bohaterami umieszczonymi w pustce, czasami na nogę pod kątem, aby zasygnalizować, że bohater wszedł/idzie.

Anatomia bohaterów jest, jaka jest i nie będę tu pisała elaboratów, bo każdy widzi, a jak nie widzi, to podejrzewam naprawdę poważny problem.

Jeśli chodzi o treść: bida z nyndzą. Komiks w żadnym momencie nie jest śmieszny, a gdy już ochłoniesz po turpistycznym zachwycie kreską, okazuje się... zadziwiająco nudny. Mamy chyba koło dziesięciu bohaterów i praktycznie żaden nie pojawił się w streszczeniu, bo... większość jest taka sama, papierowa i zbędna. Kojarzę rurka od seksów, Kiana (to ten, którego było więcej w pierwszej części, nadpobudliwy o IQ stołka), ciężarnego rurka (bo ciężarny), rurko-doktora, którego wyróżnia to, że nawija o rozmnażaniu i końcowego rurka-wojownika. Tyle. Każdy z nich ma może pół cechy, większość za to stoi i deklamuje ekspozycję, niektórzy do tego dodają backstory, które nie jest w najmniejszym stopniu interesujące, jeśli wychodzi z ust postaci, która nikogo nie obchodzi. Jeśli chodzi o akcję, mamy gadanie, seksy, kilka kadrów o oglądaniu statku, znowu gadanie, zejście na planetę i więcej gadania.

Innymi słowy: Pulsar 2 nie jest nawet ciekawy. Jest kiepski, nudny, przepełniony iście gimnazjalnym krążeniem wokół tematów genitalnych, bohaterowie są papierowi, historia jest nudnawa, świat nie istnieje. Daję 1,5/10 i z Borem.

*

1. Dziękuję za dolary przesłane na szczytny cel, tj. na kumiksy. 
2. Zapraszam wszystkich na funpaga, gdzie ostatnio wrzucam karty do zupełnie niewzorowanej karcianki piwnicznej. 

39 komentarzy:

  1. Już patrząc na okładkę wypala mi oczy...

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że recenzja na żywo byłaby bardziej kompletna, gdyby zawierała zdjęcia co fajniejszych kadrów z kumiksu. c:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Chcemy żeby i nam oczy wypalało!

      Usuń
    2. Poka ufołoniaki!

      Usuń
    3. Cycków niet. Temu samiec. Jak wiadomo, cycki są wazniejsze od cojones, bo cojones to tak trochę wstyd rysować, a dobry cyc jest dobry.

      Usuń
  3. Panie Q! Cóż to za długie przerwy i obijanie się, co?

    OdpowiedzUsuń
  4. Boru, właśnie mnie zgwałcono przez oczy ;_;

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie rozumiem o co ci chodzi, Q. Przecież rurkowce od ramion do pasa mają taką menskom posturę. To chyba mówi samo przez się, nie? xd
    A te dłonie... majstersztyk normalnie </3

    OdpowiedzUsuń
  6. Jezusku, czy to po lewej to stopa? ;_;

    OdpowiedzUsuń
  7. "Bohaterowie spotykają latającą rybę i... koniec!" Płakłam. xD

    OdpowiedzUsuń
  8. " Rurki sprawdzają próbki biologiczne (fe, nie te, o których myślicie) Ziemian. Podobno mają "25% zgodności". Nie do końca wiem, o jaką zgodność chodzi, ale jeśli o genetyczną, to oznacza, że rurkowce mają mniej wspólnego z człowiekiem niż kapusta (ok. 27% genów wspólnych). Oddychamy z ulgą!"
    KWIIIIIIIIIIIIIII!

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj biedny, zapomniał się wydepilować w okolicach bikini i na ramionach... O_O" Co ja patrzę?

    OdpowiedzUsuń
  10. "Na jakiej podstawie biorą ciężarnego za faceta, skoro w pierwszym tomie im wytłumaczono, że rurkowce dzielą się na ichniejsze samczyki i samiczki (znaczy, nie dosłownie, ale umówmy się - jak jedna strona zapładnia, a druga jest zapładniana, to to jest samiec i samica), to ja nie wiem." - ej, ale w recce poprzedniej części pisałaś że to so obojnaki i każdy może zapładniac i być zapładniany D< Wtedy rzeczywiście nie ma podziału na samce i samice, ale o FACECIE w ciązy też nie ma co mówić...GUBIEM SIE.
    "Ma nawet coś w rodzaju szminki na ustach (?), a to jest mocny wyznacznik samicy." "Ciekawostka: rurkowce noszą buty na obcasach. W sumie - kto im broni, ale dość zabawne jest, jak komiks próbuje mi wmówić, że mam do czynienia z mężczyznami... jednocześnie dając obcej rasie przymioty głównie kobiece." - a tu mnie recenzentka zszokowała, bo przecież nie są to cechy biologicznie, a kulturowo kobiece. Są znane kultury, gdzie 'strojenie się' i takie inne to domena samców, więc nie wiem czemu akurat u rurków by tak miało nie być. Zresztą u gatunku hermafrodytycznego/pozbawionego dymorfizmu płciowego w ogóle nie byłoby kulturowego podziału na 'męskie' i 'kobiece' o.O
    "Cholera, na tym statku mają BIOLOGA, ja bym się dała pociąć i powiesić za szansę kontaktu z pozaziemskim bytem, a ich interesuje tylko to, z której strony rurkowce sobie wkładają rurki..." - Śmichu-hihu, a mi się to kojarzy z powazniejszą produkcją, czyli filmem "Prometeusz" - tam tez był wysłany na obcą planetę biolog, ktory w ogóle nieszczególnie chciał wychodzić ze statku, nie zauważył wygladającej na pierwszy rzut oka na organiczną mazi która była praktycznei wszędzie, a jego pierwszy (i ostatni) kontakt z obcą formą życia wyglądał w stylu "O, jaki słodki robaczek, puci-puci..'" *wyciąga łapę* "ZABIERZCIE ZE MNIE TO CHOLERSTWO AAA!". Przynajmniej rozmnażanie to temat biologiczny.
    "W niektórych kadrach rurkowiec Sheska robi się goły bez powodu. Nie wnikam." - mam wrazenie ze lepiej nie wiedzieć xDDDD
    "zadanie: powiedz, na jakiej dokładnie podstawie rurkowce są brane za mężczyzn" - stawiam na brak cycków i to że się nie depilują xDDDD Te ufołoniaki to chyba sprytny sposób żeby uniknąc rysowania genitaliów.
    " Mamy akcję! Czy coś w tym stylu. Rurki sprawdzają próbki biologiczne (fe, nie te, o których myślicie) Ziemian. Podobno mają "25% zgodności". Nie do końca wiem, o jaką zgodność chodzi, ale jeśli o genetyczną, to oznacza, że rurkowce mają mniej wspólnego z człowiekiem niż kapusta (ok. 27% genów wspólnych). " - JEZU ZNOWU PROMETEUSZ, TAM TEŻ TO ROBILI XD



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż musiałam cofnąć się do poprzedniej recenzji i rzeczywiście, w "Pulsarze 1" było napisane, że rurki są obojnakami... tylko że "Pulsar 2" temu zaprzecza, dzieląc ufoków wyraźnie na dwie niezmienne płcie. Tak, to nie ma sensu. Nie, mnie to nie zaskakuje.
      " a tu mnie recenzentka zszokowała, bo przecież nie są to cechy biologicznie, a kulturowo kobiece. Są znane kultury, gdzie 'strojenie się' i takie inne to domena samców, więc nie wiem czemu akurat u rurków by tak miało nie być. Zresztą u gatunku hermafrodytycznego/pozbawionego dymorfizmu płciowego w ogóle nie byłoby kulturowego podziału na 'męskie' i 'kobiece' o.O" - Ale właśnie mi o to chodziło! Ziemianie uznają planetę rurków za składającą się z samych mężczyzn, pomimo że część osobników co najmniej częściowo biologicznie jest samicami. Jedyny sens to by miało, gdyby w jakiś sposób kulturowo kojarzyli się bardziej z mężczyznami niż z kobietami. Ale się nie kojarzą, nie mają cech, które Ziemianie mogliby uznać za typowo "męskie" (poza płaskimi klatami). Więc uznawanie ich za mężczyzn nie ma sensu ani z punktu widzenia rurek, ani z ziemskiego punktu widzenia.

      Usuń
  11. Masz moderację na forum? Bo mój komentarz się nie pokazuje i nw czy to jakies problemy z netem czy Ty Q je jakoś moderujesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jednak chyba napiszę komentarz jeszcze raz. Najwyzej będziesz miec kopie moich wspaniałych rozmyślan :)

      Usuń
    2. Nie wiem, co stało się z Twoim komentarzem. Od jakiegoś czasu nie są moderowane, a w spamie nic nie ma.

      Usuń
    3. No to nie wiem , może u mnie jakis problem. Przestałam juz narzekać na ten mój net, bo bym już dawno nerwicy dostała :)

      Usuń
  12. Patrze na okładkę i nie rozumiem co Ci się Q w niej nie podoba! Jest boska! Ta kreska! I te żywe kolory! A w wyrazie jego (???) twarzy dostrzegam głębię! A ta planeta (a właściwie dwie) i księżyce(a może to czarna dziura to jedno?!) to prawdziwy majstersztyk!

    A tak na poważnie. Nie mogę zrozumieć jak to jest możliwe. Gdzie ktoś miał oczy jak to wydawał. GDZIE (!?) I się tak zastanawiam czy był zdrowy na umyśle. To jest gorsze od najgorszych horrorów klasy D (a może niższej ???). No rozumiem kosmita, może mieć inna anatomię niż Ziemianin, ale się trzymamy tego co wynika z poprzednich scen, a nie wyskakujemy z niespodzianką (a właściwie jej brakiem :D ). o jest przeginka. A i do tego dodać trzeba super realne dłonie. piękne po prostu. Piękne....

    A tak w ogóle bardzo się cieszę z powrotu humorku do pisania recek! Tak trzymaj Literko!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Rysuję palcem po ekranie i spytam się mądrzejszych ode mnie: czy ta planeta za blond walkirią nie jest upitolona w połowie? Wizualnie brakuje mi wystającej części...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na upartego się mieści: https://lh4.googleusercontent.com/-8hJjAF5YGvQ/U-UEI7G5CAI/AAAAAAAABxs/0pPPOBIbDXk/w441-h446-no/1.png
      *miszcz painta*

      Usuń
    2. Nie znacie się, po prostu nastąpiło zaćmienie planety przez rurkowca :P

      Usuń
  14. A że tak spytam... Skoro te dzieci się robią, to którędy i jak one wychodzą? No i gdzie one są - w czymś na kształt macicy, czymkolwiek innym, a może w żołądku? Czy może autorka uznała za zbędne wtajemniczenie nas, bo w sumie co nas to obchodzi?
    Ach, a jeśli podam e-mail, mogę liczyć na jakieś kadry Pulsarowego gejseksu? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy mpreg coś Ci mówi? x.x

      Usuń
    2. Tylko tyle, że jest to męska ciąża. Do żadnych ''kanonowych'' informacji nie mogę się dokopać >.>

      Usuń
  15. W imieniu swoim i tych zbyt leniwych żeby komentować, a którym się podobało: dzięki za reckę tego arcydzieła :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Może pytanie mało istotne ale jakiej płci jest Q? Bo jeszcze niedawno zarzekał się że wibitnie męskiej a teraz same formy żeńskie widzę, dawno mnie nie było, czy coś się stało?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To litera! Litery nie mają płci!
      A tak serio to dziewczyna. :)

      Usuń
  17. A ja mam propozycję na kolejną recenzję - "Dziewiąty Mag" autorstwa Alice Rosalie Reystone.

    Wiem, że nie masz czasu i że wszystko jest be i tragiczne, aleeee, jak kiedyś będziesz miał/a wolny wieczorek, to polecam. Ale zanim zaczniesz czytać, lepiej walnij sobie kolejkę, albo 10. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Teraz to już się nie wywiniesz, mam świadków, obiecałaś recenzję na dniach! Czekamy :).

    OdpowiedzUsuń
  19. Wszyscy czekamy na kolejną recenzję! Nie trzymaj nas w niepewności tak długo :<

    OdpowiedzUsuń
  20. Q, wróciłoś w internety! No więc trzeba zapytać, bo co to za piwnica bez tego pytania: kiedy recka? Trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
  21. Facet w ciąży, ktoś się chyba za dużo w simsy nagrał

    OdpowiedzUsuń