12.24.2013

Wesołych świąt!

9 komentarzy:

Wszystkiego Najlepszego!
Abyście znaleźli tak cudownych mężczyzn jak Snape i Raul de Luca, mieli życie seksualne tak rozbudowane jak bohaterka "Wszystkich odcieni czerni" i ciekawe jak Kociak, a miłość kwitła u Was niczym u postaci z "Kochanka Magii". Poza tym pieniędzy jak u Lokiego, Rolleksów i Stradiwariusów, dużo ksionrzków (zwłaszcza yaoi) i domku na wsi, koło Kasi Michalak!
Tego Wam życzy Q, a recka będzie pierwszego stycznia. Ziemniak dla tego, kto zgadnie, czemu.
Buziaki <3

12.12.2013

Recenzja ksionrzki "Opowiadania Kotori 1"

5 komentarzy:


A tak na serio - przepraszam za tę przerwę, ale naprawdę, większości z tych opowiadań nie da czytać się na trzeźwo, a głupio być pijanym dwadzieścia cztery godziny na dobę. Recka ukaże się niedługo.

11.18.2013

Piwniczna recenzja: "Opowiadania Kotori 2" - część druga

52 komentarze:

Tym razem nie będę bawić się w długie wstępy. Po prostu - jedziemy dalej z Opowiadaniami Kotori 2:

11.11.2013

Piwniczna recenzja: "Opowiadania Kotori 2" - część pierwsza

47 komentarzy:

Dzisiejsza recenzja jest trochę inna niż zwykle.

Po pierwsze - recenzent nie ma odciśniętej klawiatury na czole, jak to zdarzało się przy poprzednich.

Po drugie - recenzować będę antologię, a to wymaga pewnej zmiany formy. Zdecydowałem się po prostu omawiać opowiadania w kierunku od najgorszego, kierując się w stronę światła. Każdy tekst dostanie osobną ocenę w skali od jednego do dziesięciu, a sam tom podsumuję na koniec. Recenzja będzie miała dwie części, z powodów głównie organizacyjnych.

10.20.2013

Zamiast recki...

8 komentarzy:
...macie Michaela Fassbendera ze szlugiem. Przepraszam za chwilowy zastój - muszę uporządkować kilka zaległych spraw.


Nie gniewacie się, prawda?

10.06.2013

Offtop: O grafice w grafice w ramach grafiki

16 komentarzy:
 /tytuł jest parafrazą słynnych słów pani Białowąs i tytułu filmiku Masochisty/

Wiecie co? Mam problem z blogosferą.

Nie, stop. Wsiądź do TARDISa, wróć, cofnij, zacznij od nowa.

Mam problem z tą częścią blogosfery, która traktuje się zbyt poważnie, niż powinna.

Weźmy na przykład mój blog. Piszę sobie na nim recenzje, bo to akurat moje hobby. Lubię pisać, lubię czytać książki, nawet te złe, lubię wymyślać dziwne przenośnie, lubię czytać recenzje gier w CDAction, lubię oglądać recenzje komiksów Linkary. Takie hobby. Nie uważam się za krytyka na tyle wysokiego pułapu, aby być dobrym dyskutantem w bardzo złożonych tematach związanych z literaturoznawstwem, zresztą nie są one moim celem. Prowadzę bloga, bo to fajne.

10.05.2013

Piwniczna recenzja: "Kochanek Magii" Ewy Paczkowskiej

43 komentarze:

Rozważmy dwa filmy - Thora i Zmierzch.

Nie, nie chodzi mi o to, czy są one dobre, takie sobie, czy posysają na całej linii. Gdybym chciał recenzować dzieła kinematografii, założyłbym kanał na youtube'ie. Chciałbym jednak zwrócić uwagę na kilka scen z tych akurat filmów. W Thorze w pewnym momencie główny bohater zmuszony jest się przebrać, co skutkuje dziesięciosekundową scenką, w której możemy podziwiać jego zrobioną przez pięćdziesięciu stylistów nordycko-boską klatkę piersiową. W Zmierzchu postać o imieniu Jacob rozbiera się, aby użyczyć swojej koszuli protagonistce. 

Jakieś piętnaście minut później rozbiera się znowu, tym razem bez powodu.

I znowu. 

I znowu.

9.19.2013

Zupa błyskawiczna Q: "Źli hejterzy"

31 komentarzy:
 Jakiś czas temu wpadłem na pomysł pisania krótkich podsumowań co ciekawszych fragmentów książek. Rozumiecie, takie notki specjalne z zaskoczenia, bo więcej notek równa się więcej lajków na fejsbuku, więcej lajków równa się więcej sławy i tylko czekać, aż mnie zaproszą do komisji Zajdla i będę mógł powiedzieć tam, że Ziemiański jest gupi...

Ach, rozmarzyłem się.

9.15.2013

Piwniczna recenzja: "Czarna Walkiria" Sitriel

27 komentarzy:
Wiecie co? To już chyba zakrawa na jakąś jednostkę chorobową.

Serio. Jestem absolutnie pewien, że kiedyś przejdę się do lekarza, a on tylko rzuci okiem na moje zmarniałe oblicze i postawi diagnozę: zaawansowany masochizm i wstrząśnienie mózgu od walenia głową o klawiaturę.

Dwa tygodnie. Tyle mniej więcej wytrzymałem z niekupowaniem Czarnej Walkirii. Przeczytałem fanfik, na podstawie którego TO powstało i powiedziałem - no fuckin' way. Nie ma mowy, abym zabrał się za to w ciągu najbliższych kilku lat. Istnieją granice, których nie należy przekraczać, więc nie przekraczajmy i w ogóle o tym nie mówmy. Może zniknie.

9.03.2013

Przepraszam bardzo...

6 komentarzy:
...za brak kolejnej recenzji. Rozumiecie, sprawy prywatne. Za tydzień będzie, o.

Zamiast tego - rycina poglądowa, jak skutecznie podrzucić pluskwę na komputerze hejtera, który pisze złe rzeczy o książkach :)

(w roli głównej - pluskwa Raul i Q-bek od jakiejś fanki Bonda)

8.12.2013

Prerecenzja: "Czarna Walkiria" Sitriel

55 komentarzy:
Święty Potworze Spaghetti Matko Boska Święta Sereno Butler Thorze Zeusieświatowidzieishtararceusieharuhisuzumiyo...

To nie jest recenzja. To coś w rodzaju notki prerecenzjowej, powstałej w wyniku starań, aby napisać recenzję. Pulsar już odłożony na półkę nad toaletą, pora przejść do czegoś mniej masochistycznego – na przykład łykania żyletek, czy coś... STOP. Wróciłem, usiadłem przy komputerze, porażony nagłą świadomością, że widziałem w internecie coś strasznego, co błąkało się po moim umyśle, siedziało niczym tętniak, czekając na wybuch. Otworzyłem przeglądarkę i upewniłem się, że to, co zabłysło mi w głowie jest prawdą.

8.06.2013

Piwniczna recenzja: "Pulsar" Sitriel

27 komentarzy:


Ale zawaliłem, nie?

Nie mam nic na usprawiedliwienie. Znaczy, trochę mam. Najpierw wydawnictwo lekko się spóźniało z przesyłką materiału do recenzji, a potem zacząłem to czytać...

...i czytać...

...poszedłem do znajomych, aby oni też przeczytali. I znowu, aby przeczytali, ale tym razem nie na trzeźwo. W końcu usiadłem przed komputerem, włączyłem plik Worda, wyłączyłem plik Worda, zaangażowałem do recki rodzinę, znajomych, psa i internetową celebrytkę od komiksów... I jakoś poszło.

3.13.2013

Piwniczna recenzja: „Mistrz” Katarzyny Michalak

25 komentarzy:


                  Moi drodzy, czy lubicie harlequiny?      
 
                No ale, hej, Q – mógłby ktoś powiedzieć. – Czy ty przypadkiem nie miałeś recenzować, tak jakby, erotyków, thrillerów i fantastyki? To raczej niedokładnie to samo, co harlequiny.

                Do tego dojdziemy. Najpierw porozmawiajmy o harlequinach. Otóż harlequin to, krótko mówiąc, powieść o tematyce miłosnej, charakteryzująca się wysoką wprawą w wywoływaniu facepalmów u czytelnika, za pomocą bohaterów zachowujących się jak kretyni i nierealnej fabuły. Większość książek tego typu powiela schemat – jest ona, pikna niewinna dziewica i on, przystojny, tajemniczy i mroczny niczym widmo pierwszej sesji na studiach. On i ona zakochują się w sobie, najczęściej siłą imperatywu narracyjnego. Natykają na różne przeszkody, typu złe przeciwniczki głównej bohaterki (te nigdy nie są dziewicami, więc z zasady są złe), paskudni rodzice i okropni bracia bliźniacy, ale ich miłość pomaga przezwyciężyć wszystkie przeciwności. Ta miłość zawsze jest wielka i na całe życie, pomimo że nasi bohaterowie wymienili pomiędzy sobą jakieś trzy zdania i dwa ciosy pięścią.

2.25.2013

Piwniczna recenzja: „Wszystkie odcienie czerni" Ilony Felicjańskiej

18 komentarzy:
                Od jakiegoś czasu na polskim rynku trwa trend, którego osobiście zupełnie nie rozumiem. Ale zacznijmy od początku.

                A na początku był Zmierzch. Mierna książka o nudnej i bucowatej nastolatce zakochanej w przystojnym wampirze o charakterze oleju silnikowego. Jak zapewne wszyscy wiedzą, książka odniosła wielki sukces, ku zdziwieniu praktycznie wszystkich, z samą autorką włącznie.

                Kilka lat i kilka filmów po pierwszej książce Stephanie Meyer powstał fanfik. Tytuł tego fanfika brzmiał „Master of the Universe” i opowiadał o tym samym, co oryginał, tylko że w innych realiach. Plus seks. Autorka tego dzieła uznała, że jest ono na tyle dobre, aby je wydać. Tak wygląda historia „50 shades of Grey”, prawdopodobnie pierwszej książki reklamowanej jako „odważna” i „bezpruderyjna”, w której główna bohaterka mówi o własnych narządach płciowych per „to”.